wtorek, 5 sierpnia 2014

Czas bojaźni- Ebola czy to zemsta Gaii - czyli umysł mistyka paranoika widzi zawsze na opak.

Czas Bojaźni  

Kwiecień pyta czego sie bać? Czy jego czy rzeczywistości?
Odpowiedź jest banalnie prosta!
Jego i takich jak on, jemu podobnych o podobnej paranoicznej naturze będących we władzach narodów od setek lat, którzy KREUJĄ NAM TĘ RZECZYWISTOŚĆ.
Bo jak dobrze popatrzycie to kwiecień ze swoimi paranojami i urojeniami oraz wypaczonym postrzeganiem rzeczywistości odzwierciedla w 100% naturę tych wszystkich świrów politycznych, którzy od wieków po dziś dzień wywołują wojny i konflikty. Kwiecień ma dokładnie ten sam rys patologicznej natury jaki miał Hitler, Stalin, obecnie Putin i wszyscy nasz Polscy rządzący, którzy niczym w jakimś politycznym amoku doprowadzają nasz naród na skraj upadku moralnego, politycznego, prawnego i MILITARNEGO.
Tym sposobem ludzkość mając we władaniu Ziemię doprowadza ja do zagłady i może ją całkowicie zniszczyć, a Matka Ziemia się przed tym nie obroni.
Dziś toczy się wojna na Ukrainie, ale ślepcem trzeba być, żeby nie widzieć, że jeśli iwan sięgnie po nią to nasze bezpieczeństwo stoi pod znakiem zapytania. I czy tego chcemy czy nie musimy wspomagać Ukrainę by Iwan nie stanął u naszych granic jak zrobił to Hitler.
Możemy nie kochać i nie lubić Ukrainy za przeszłość. To zrozumiałe, ale nie możemy pozwolić Rosji poprzez bierne przyglądanie się by gryzła ją po kawałku bowiem jeśli ją połknie to przyjdzie czas na nas.
Rosja nigdy nie była naszym przyjacielem jako państwo socjalistyczne opanowane komunizmem, który do dzisiaj pokutuje w mentalności tego jeszcze żyjącego pokolenia. To poprzez ustrój i wychowanie i nabytą socjalistyczno imperialistyczną mentalność nasi bracia Rosjanie-Słowianie są niestety naszymi wrogami. Tylko przez to.
Musi wymrzeć to pokolenie urobionych rusków byśmy stali się bratnimi narodami o jednolitych demokratycznych poglądach. Do póki to nie nastąpi Rosjanie nie są naszymi przyjaciółmi, nie to pokolenie nie z tą mentalnością.
Kwiecień pisze, że Polacy kładą głowę pod topór. A co maja stanąć z Rosją ramię w ramię i wjechać na Ukrainę tym samym odrywając się od UE i narażać się na kolejny zapęd kto wie czy nie Niemców?
To już chyba z dwojga złego być po stronie nie tylko Niemców, ale i całej reszty NATO. Bardziej temu ufam niż Iwanowi. Kwiecień jako młodzieżowy ZSMP-owiec i PZPR-owski kacyk, do czego sam się przyznał całuje Rosję Putinowską w dupę, a ja wolę tą dupę oglądać z jak największej odległości póki co.


Co do żydów to chyba z Kwietniem mamy do pewnego stopnia zbieżne zdanie choć biorąc pod uwagę jego brak wiedzy historycznej o tej koczowniczej nacji i wszystkich ich działaniach w poszczególnych narodach to z cała pewnością zdanie o tym temacie jest bardzo ubogie i oparte na powierzchownej wiedzy.
Ale nie to jest istotne i nie o to mi chodzi tylko o Matkę Ziemię, którą gwałcimy każdego dnia. Niestety przyroda ma słabe mechanizmy obronne poza tymi naturalnymi. Człowiek może zdewastować przyrodę, zubożyć faunę i florę, która z czasem potrafi się odrodzić, ale nie ma większego wpływu na naturalne klimatyczne procesy jakie na Ziemi zachodzą.  
Kwiecień w swej ograniczonej rozumności tego nie rozumie i nie rozumie tych mechanizmów toteż widząc niepokojące zmiany pogodowe wieszczy po raz kolejny OTWARCIE WRÓT i jak on to sobie uroił czas Wielkiego Misterium.
Kurwa misterium srasterium debilu.
W tych naturalnych zmianach klimatu widzi otwarcie wrót i zemstę Matki Ziemi, a w epidemiach jak obecnie Ebola zemstę sił nadprzyrodzonych mających naszą Ziemię pod opieką.
Nie za późno na tą zemstę gdy większość gatunków, albo samoistnie wymarła w naturalnych procesach, albośmy je zjedli panie Kwiecień?
Ebola dla kwietnia to kara za równanie się z bogami!!!!!!!
Tylko ten głąb nie bierze dwóch najbardziej prawdopodobnych przyczyn epidemii Eboli.
Pierwsza to naturalny jej wybuch jak to bywało w przyrodzie co chyba nikt nie neguje.
A drugi to wynik jakiegoś sabotażu wobec ludzkości zaplanowanego przez kogoś. 
No własnie przez kogo? Przez bogów?
Na pewno nie, raczej przez tych co ich, tych bogów zawsze udawali by ciemne ludy ogłupiać i nimi manipulować i często jak historia pokazuje na przykładzie wojen i innych epidemii światowych dziesiątkować gdy było ich za dużo....
presti.

OSTRZEŻENIE!
Kwiecień popada w coraz większe szaleństwo co widać i słychać.
Uczestnicząc w jakichkolwiek wyprawach z nim wiedz, że facet nie ma uprawnień do prowadzenia działalności przewodnika, ani odpowiedniego przeszkolenia w zakresie pierwszej pomocy jak też nie dysponuje żadnymi środkami pierwszej pomocy. W razie gdyby komuś coś się stało na takiej wyprawie nie będziesz miał udzielonej fachowej pierwszej pomocy, ani nie dostaniesz w razie czego odszkodowania w wypadku utraty zdrowia. Tylko wyprawy z kwalifikowanymi przewodnikami gwarantują Ci pełne bezpieczeństwo i ubezpieczenie w razie wypadku.
JEŚLI ZOBACZYSZ GDZIEKOLWIEK KWIETNIA W ROLI PRZEWODNIKA TO WIEDZ, ŻE MASZ OBOWIĄZEK ZADZWONIĆ NA STRAŻ MIEJSKĄ LUB POLICJĘ I POWIADOMIĆ O NIELEGALNYM OPROWADZANIU WYCIECZEK, co jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny w wys. 500 złotych.

Nie zapomnij zapoznać się jeśli jeszcze nie znasz z wyczynami intelektualnymi Kwietnia:
WIZYTÓWKA DARIUSZA KWIETNIA
POZNAJ JEGO ZBYDLĘCIAŁĄ NATURĘ SCHIZOFRENIKA




101 komentarzy:

  1. ZBLIŻA SIĘ GODZINA "W" DLA ŻYDÓW I ZDRAJCÓW POLSKI!
    JUŻ NIEDŁUGO KAŻDY ZDRAJCA ŻYDOWSKIEGO POCHODZENIA I KAŻDY KTO IM SŁUŻY BĘDZIE SIĘ BAŁ CHODZIĆ SWOBODNIE PO ULICY!

    Obejrzyjcie ten materiał:
    Czy Andrzej Seremet pracuje dla Mossadu
    https://www.youtube.com/watch?v=BxqDV80qtO4

    Kwiecień pojeb, zjeb, daun jebany pierdoli o otwarciu wrót i jakimś kurwa misterium kiedy my od kilkudziesięciu lat mamy apokalipsę naszego narodu, którą zgotowało nam rządzące żydostwo w cwany sposób i lisio przebiegły wkręcając się we wszystkie struktury naszego państwa.
    Będę to KURWA powtarzał do końca życia, że żydzi zrobili z nas naród bezbronny i zniewolony długami.
    WSZYSCY STOIMY PRAWIE POD ŚCIANĄ Z KARABINEM PRZY SKRONI, a ta szmata liże dupę putinowi i pierdoli o jakimś cholernym otwarciu wrót.
    Kwiecień szkodniku Polski i zdrajco fałszujący fakty i Polską historię wypierdalaj do Rosji-radzę w razie czego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Społeczeństwo staje się coraz biedniejsze, ucisk jest coraz większy, na każdym kroku jesteśmy inwigilowani, media reżimowe wciskają ludziom cały czas propagandowe gówno, istotne sprawy dla naszej Ojczyzny są tłumione jakimiś pierdolonymi tematami zastępczymi. Istotne wydarzenia dziejące się na świecie są zatajane.
      Kurwa !!!!! to się musi kiedyś skończyć, coraz więcej ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę kto doprowadził Polskę do takiego stanu. ŻYDZI kurwa JEBANI ŻYDZI !!!!!!! ich czas się kończy, ich działalność zostaje demaskowana, dojdzie do tego że pierdolną i to z wielkim hukiem, już nie długo. Nie możemy pozwolić żeby cały czas nas bezkarnie dymali. Masz Presti rację, dojdzie do tego że buce będą bali się chodzić po ulicach. Tym razem nie będzie litości, pamiętamy jak się odwdzięczyli za pomoc podczas II Wojny. Zapłacą za wszystko i to podwójnie........

      Usuń
    2. A czemu do Rosji? Niech spierdziela bezpośrednio do Izraela.

      Usuń
  2. Zastanawia mnie o jakie wielkie otwarcie chodzi Kwietniowi. Czyżby miał na myśli wielkie otwarcie parasola w jego dupie? Bo nie kumam. Wydaje mi się że on celowo tworzy w koło siebie taka aure tajemniczości która ma za zadanie przyciągnąć do niego rzesze naiwnych matołów. I co to niby za wielkie misterium? Jedyne misterium o jakim słyszałem to starożytna religia misterium pochodząca bodajrze z babilonu polegająca na "sterowaniu" nieświadomymi jednostkami. Takie ogłupianie i oszukiwanie jednej najsłabszej ofiary. Ale co to jest wielkie misterium na które czeka kwiecień? Nie mam bladego pojęcia. I postawiłbym duże pieniądze na to że kwiecień sam nie wie o co mu chodzi tylko bezmyślnie powtarza coś co kiedyś usłyszał od kogoś. Takie jest moje zdanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakiej tajemniczości??? przecież Kwiecień nic tajemniczego nie głosi tylko przekłamuje fakty które są ogólnodostępne dla wszystkich. Z tymi misternymi wrotami to on ma jazdę od dawna, jak się napierdoli zawsze o nich wspomina przeplatając wszystko niezrozumiałym bełkotem, nikt nie wie o co mu dokładnie chodzi.
      Najbardziej mnie wkurwiają jego pierdolnieci wyznawcy którzy czytają jego bloga, oglądają zakłamany bełkot i konfabulację a potem pod jego filmami mu pochlebiają. Chuj mnie strzela że ludzie potrafią być tak pojebani. Niech mi ktoś wytłumaczy jak po przeczytaniu wpisu na blogu Kwietnia można mu potem napisać: Darku dobra robota ???!!!!!

      Usuń
    2. Jak widać można jeśli to nie kwiecień w 10 osobach :), wskazywało by to że pacjenci zamiast być leczeni w psychiatrykach chodzą po ulicach.
      Jest jeszcze inna możliwość, że pacjenci psychiatryków mają dostęp do neta :-).

      Usuń
  3. TAJEMNICA RIESE W KILKU ODSŁONACH PONIŻEJ:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1
      Wszyscy badacze tajemnicy Riese ////tu wpisz wszelkie nazwiska badaczy jacy kiedykolwiek usiłowali odkryć tę tajemnicę////
      zebrali po kolei mniej lub bardziej znaczące fakty mogące być potrzebnymi do złożenia tej całej układanki w logiczny sposób.
      Nikomu jednak nie udało się tego zrobić i wykorzystać tych informacji do jakich dotarli.
      Wystarczy użyć logiki i dedukcji by tę tajemnicę w 100% odkryć.
      Wszyscy ocierają się o nią dosłownie ramieniem każdego dnia, bo ona jest skryta w tak banalnie prosty sposób, że nikomu to nie przyszło do głowy.
      Niemcy nie schowali niczego w żadnej znanej dostępnej sztolni lub w żadnej jeszcze nieznanej, którą można by odkryć na jakimś stoku góry poprzez eksploracje naziemne czy wiercenia. Dostęp do tych miejsc gdzie coś jeszcze jest ukrytego jest banalnie prosty, a z drugiej strony genialnie doskonały.
      Niemcy doskonale wiedzieli, że wszystkie kompleksy jakie wykonali prędzej czy później zostaną odkryte i dla tego musieli wymyślić sposób by tak schować swój depozyt by nawet po ich odkryciu nikt nie domyślił się gdzie to jest. Za chwilę dowiecie się gdzie według mnie należy szukać, ale przedtem podroczę się z wami zmuszając wyobraźnie i logikę do pracy.
      Wszyscy znamy konfigurację sztolni w poszczególnych kompleksach. Mapki są w Internecie. Każdy się głowi i zastanawia czemu służyła sieć regularnych i nieregularnych sztolni tworzących kwadraty kanały czy cała sieć na planie prostokąta, a czasem inaczej. Odpowiedź jest prosta, właśnie temu byście się nad tym głowili niczemu innemu.
      Depozyt jaki gdzieś tam miał być schowany jest tak cenny, że wielokrotnie przekracza wartością koszt wybudowania całego kompleksu. Dla tego podejmowano tak ogromną pracę nie koniecznie służącą czemuś poza tym by w przyszłości skomplikować domysł gdzie to coś naprawdę może być. Trzeba było wymyślić sposób schowania tego czegoś tak by nikomu nie przyszło do głowy gdzie tego szukać, a zarazem widzieć to miejsce i je kontrolować czy aby ktoś go nie odkrył lub nie zaczął eksplorować. Miejsce to musiało być niedostępne z powierzchni ziemi na bardzo dużej głębokości o wiele większej niż każdy z kompleksów. Jak takie miejsce ukryć? Banał. Zaraz do tego dojdę.
      Jak wiemy we wszystkich znanych kompleksach jest wiele zawalonych jeszcze nie przekopanych tuneli i sztolni. Każdy myśli i łudzi się, że to w nich gdzieś na końcu są te „skarby” za tymi zawałami. Nic podobnego. Nawet gdyby te zawały usunąć nic by nie znaleziono poza narzędziami górniczymi lub szczątkami więźniów tam pracujących. I to ostatnie jest bardzo prawdopodobne. Jest to też pewien domysł, że gdzieś tych więźniów Niemcy musieli się pozbyć i to najbliżej miejsca gdzie stanowi główny punkt schowania owego bezcennego depozytu.

      Usuń
    2. 2
      Bo przecież to poszukiwane miejsce wykonywali też więźniowie, to nie ulega wątpliwości, którzy znali je. Miejsce to miało być tak tajne i sposób jego ukrycia, że z całą pewnością po wykonaniu prac Niemcy nie pozwolili by sobie by tych więźniów przewieść gdzieś na powierzchnię i zgładzić w innym odległym miejscu. Istniało by ryzyko, że jakimś cudem któremuś udało by się uciec i cała tajemnica by się mogła wydać. Dla tego więźniowie pracujący w tym-tych jednych jedynych tajemniczych miejscach-nie w tych znanych dziś, musieli być likwidowani niemal na miejscu. Bez wywożenia ze sztolni.
      I dla tego sądzę, że w sztolniach zawalonych na końcach tych zawałów lub nawet pod nimi samymi są szczątki tych ludzi.
      Wszyscy inni pracujący w mniej tajnych sztolniach mogą leżeć na powierzchni na nieznanych i znanych cmentarzach. Jeden taki z kilkoma tysiącami więźniów jest chyba w Głuszycy o ile pamiętam z filmu pt. Riese Tajemnice wykute w skale https://www.youtube.com/watch?v=DRFIq7wiqkQ
      Ale jak na razie nie odnaleziono żadnych szczątków ludzi w żadnej sztolni bo gdyby to zrobiono było by to śladem o, którym teraz piszę w poszukiwaniu tego głównego ukrytego miejsca. Jedynie zawały mogą sugerować, że tam są te szczątki, a to jest słaba, ale jednak poszlaka pozwalająca przypuszczać, że gdzieś niedaleko jest to najważniejsze miejsce.
      Kolejną i najważniejszą poszlaką w odszukaniu tego lub tych miejsc bo jest ich kilka, jest beton użyty w Riese do betonowania wyrobisk. Niemcy wiedzieli, że nie ma co ukrywać w żadnych korytarzach czegokolwiek i potem ich wysadzać zawalając dostęp do nich bo może to być odkopane. Musieli więc wpaść na pomysł by tak to ukryć by był do tych miejsc łatwy dostęp, a jednocześnie by nikomu nie przyszło do głowy, że tak to może być schowane.
      Jak wiemy w poszczególnych kompleksach używano różnej jakości betonu do wykańczania ścian tuneli. Grubość tych ścian również jest różna w poszczególnych kompleksach od kilkudziesięciu centymetrów na przykład na Włodarzu do ponad dwóch i pół metra na Osówce. Dyktowane było to mocą skał w, których wykonywano sztolnie zapobiegając częściowo naturalnym obwałom. Niemcy wiedzieli, że solidnie wybetonowane sztolnie i korytarze będą wyglądać niepozornie i naturalnie jakby celowo i ostatecznie. Wiedzieli też, że nikomu nie przyjdzie do głowy rwać ze ścian całego tego betonu by pod nim zobaczyć ślady prac nad wyrobiskami za nimi. I tak się stało. Zostały znalezione kompleksy w części ukończone, a w części niedokończone, ale nikt nie wpadł na ten genialny i prosty sposób by szukać za tymi ścianami. Nikt nie pomyślał, że te na pozór solidne obetonowania wcale nie wszędzie służyły wykończeniu i wzmocnieniu wyrobisk tylko zamaskowaniu wejść do kolejne/nych sztolni.

      Usuń
    3. 3
      Zaraz, zaraz, pomyślicie, że jak zdejmiecie warstwę betony z tych sztolni to zaraz odkryjecie tajemnicę? Nic podobnego. Po pierwsze musieli byście zdjąć cały szalunek ze wszystkich korytarzy by te miejsca znaleźć, a to jest raczej o czym Niemcy wiedzieli niewykonalne. Pomyślicie też, że skoro tak to wystarczy te wszystkie obetonowane ściany przebadać jakimiś georadarami i zobaczycie puste za nimi przestrzenie? Również nic podobnego.
      Niemcy byli mistrzami w maskowaniu i dla tego wejścia do tych wyrobisk za betonowymi ścianami sa tak zasypane gruzem i betonem by żaden georadar czy inne urządzenie nie wykrył różnicy w jakości skał.
      Tylko zdjęcie całej betonowej powierzchni ze wszystkich sztolni pozwoli zobaczyć te ukryte miejsca, które w dodatku sa skierowane w dół na niższe poziomy niż znane sztolnie.
      Może być tak, że w jednym kompleksie jest tylko jedno miejsce, które prowadzi do o wiele większego kompleksu niż ten znany. To co jest obecnie dostępne może być jedynie na wabia dla zamaskowania tego co znajduje się głębiej.
      Niech mi ktoś odpowie czy ktokolwiek kiedykolwiek rwał beton ze sztolni w Riese by zobaczyć co jest pod nim? Raczej nie, a jeśli nawet to nie zerwał całego by zobaczyć co jest pod nim.
      Jestem absolutnie pewny, że beton na ścianach sztolni Riese skrywa prawdziwe wejścia do prawdziwych kompleksów. Wejścia te są zawalone i wysadzone, a nadto zabetonowane tak by ich struktura nie różniła się od skały macierzystej. Dla tego nikt tego nie znajdzie bez zerwania całego betonu w całym Riese.
      Daremne jest kopanie na powierzchni, wiercenie i inne zabiegi kiedy może być tak, że to jedno najważniejsze nawet niewielkie wejście jest w jednym niepozornym miejscu bardzo blisko niemal u wejścia do znanych kompleksów w każdym jednym.

      Usuń
    4. 4
      I jeszcze jedno. Każdemu się zdaje, że cały ten beton w poszczególnych sztolniach był kładziony w kolejności. Prawdopodobnie nie. Miejsca, które stanowiły wejście do nieznanych korytarzy mogły być obetonowane na końcu, a więc badanie betonu na powierzchni ścian może wykazać różnicę w ich strukturze, która może być wskazówką gdzie drążyć w pierwszej kolejności.
      I mały dodatek.
      To samo jest w tunelu pod Wołowcem. Jak wiadomo w tym tunelu odbywał się załadunek i wyładunek czegoś. Skoro tak to musi być podobna sytuacja. Gdzieś w ścianach tunelu musi być zamaskowane podobna metodą wejście do jakiegoś kompleksu lub sieci połączeń z Riese.
      I jeszcze kilka uwag.
      Rosjanie podejrzewając, że są gdzieś za ścianami jakieś tunele lub hale chyba na Osówce o ile pamiętam wykonali taki tunel obchodzący w koło jakieś wyrobiska w nadziei, że natrafią na nie. Nic nie znaleźli więc prace przerwali. Nie wiedzieli, że za ścianami może być kilka krótkich pozornych tuneli długości kilkudziesięciu metrów prowadzących do nikąd a zamurowanych i zasypanych tak by wyglądało na to, że coś jest za nimi. Wśród tych pozornych tuneli jest prawdopodobnie ten jeden właściwy, ale by go znaleźć trzeba by jak napisałem usunąć cały beton i odkopać wszystkie, a tego jak się domyślali Niemcy nikt nie zrobi.
      Dziś te miejsca sa najprawdopodobniej na samym początku każdego ze znanych kompleksów gdzie chodzą turyści. Nikt nie zezwoli na rwanie kilkudziesięciu i kilkumetrowej warstwy betonu by odkryć jakiś jeden tunel prowadzący do właściwej tajemnicy.
      The End

      Usuń
    5. Powiem szczerze Tomku że materiał który zamieściłeś wywarł na mnie wrażenie. Kawał dobrej dziennikarskiej roboty. Od samego początku tekst wzbudza w czytelniku ciekawość i pozostawia niedosyt. Prawdopodobnie Kwiecień przeczyta to opracowanie i wcale się nie zdziwię że kolejna jego audycja będzie inspirowana Twoim tekstem. Oczywiście jak na Kwietnia przystało, przeinaczy, przekłamie i okrasi chaotycznym bełkotem oraz stwierdzi że wie to od świadków których oczywiście nie ujawni.

      Usuń
    6. Tomek, czy byłeś w jakichkolwiek podziemiach wchodzących w skład Riese?

      Usuń
    7. Musze przyznać że to jedna z lepszych o ile nie najlepsza teoria jaką do tej pory słyszałem. Pasowałoby ten beton jakoś rzeczywiscie przebadać i stwierdzic który jest najmłodszy. W sumie to tylu eksploratorów chodzi po tym terenie ze choćby w "czynie społecznym" mogliby pobrać próbki. Gdyby wszyscy razem ze sobą współpracowali to myśle że tajemnice dałoby się rozwiązać. Problem niestety w tym że tu każdy kieruje się egoizmem i każdy chciałby zaszczyty przypisać sobie. A co do artykułu Tomaszu to świetnie się go czyta. Szkoda tylko że taki krótki. Pozdrawiam

      Usuń
    8. ///Tomek, czy byłeś w jakichkolwiek podziemiach wchodzących w skład Riese?///

      No jasne, że byłem! Kiedy w wieku chłopięcym Kwiecień pływał w tej studni co go koledzy wrzucili i gadał z wilkołakiem ja z wycieczką kolonijną szliśmy do Walimia na zakupy. Wiecie w tamtych czasach kolonista dostawał na wydatki od starych 50 zeta co było jak na tamte czasy majątkiem, za który można było kupić kozika ogrodniczego za 2,50 płaską latarkę na 6v baterie za 4 zeta i masę innych drobiazgów jak choćby ciupagę z wyciętym napisem Rzeczka-Sudety. Po drodze zawsze zahaczaliśmy o groty Walimskie do, których wiodła pobliska asfaltówka z głębokim parowem w, którym płynął strumyk. By dojść do zakratowanego wejścia trzeba ją było przeskoczyć po kamieniach by było krócej i podreptać po żwirowisku wokół. Sztolnia zwykle była zakratowana, ale zdarzało się, że czasem krata była wyszarpana i wyrwana do połowy i otwarta. Korzystaliśmy wtedy z każdej takiej okazji by w tę ciemną otchłań wetknąć łeb i po chwili z przerażeniem w oczach i okrzykiem na gębach: CZARNA ŁAPAAAAAA! dać nogę od wejścia ku radosze wszystkich. Jeden drugiego straszył UUU!-UUU! gdy ten właził za daleko do tej groty, co kończyło się jak zawsze pogonią ku wyjściu na łeb na szyję w obawie bu go coś z tyłu nie złapało :)
      Tak więc jeśli chodzi o pytanie czy byłem w którejkolwiek sztolni Riese to odpowiedź brzmi-OCZYWIŚCIE, ŻE BYŁEM.
      A tak w ogóle to co?
      :)))

      Usuń
    9. Male pytanie-byles kiedys w Riese, chodzi mi o przynajmniej dwa obiekty?

      Kwiecien zaraz zapoda cie za plagiat, ze zajebales mu pomysl z betonem, on uwielbia obstukiwac beton finka “analizujac” jego jakosc.

      Co do georadaru-bezproblemowo rozpozna rumosz za betonem, czy roznice w warstwach, te urzadzenia sa czesto uzywane do takich wlasnie analiz wiec zwazywszy na to ze georadary sie nazista nawet nie snily (a nawet nie snily sie wielu jeszcze 15lat temu). Niemca w IIWS nawet nie snily sie urzadzenia o mozliwosciach wspolczesnych wykrywaczy metali, co dopiero techniki georadarowe.
      Przyznam ze gdzies mi sie juz obila ta hipoteza o Riese, nie wiem czy nie bylo to juz w jakims starym numerze “Odkrywcy”.

      Co so Riese to kto zna temat wie ze jest tyle hipotez, ilu jest eksploratorow Riese.

      Co do likwidacji swiadkow to w rejonie Riese (poza obrebem znanych obiektow) doszlo pod koniec wojny do epizodu gdzie nazisci (Ahn? OT?) rozstrzelali caly oddzial SS ktory wraz z wiezniami wywozil tajemniczy ladunek do jednej ze sztolni(prawdopodobnie) ktora odsrzelono. Opowiesc bazuje na zeznaniu swiadka ktory z ciekawosci zapetal sie w zastrzezony rejon gdy niemcy wycofyali sie, widzial jadacy konwoj z SS i wiezniami, nastepnie slyszal strzaly I eksplozje, potem widzial wracajace ciezarowki prowadzone przez oficerow ale juz bez SS I wiezniow…

      Usuń
    10. 1
      Panie i Panowie oraz zmutowane kwietniołaki.
      Chcę jeszcze dodać kilka słów dopełniających moja teorię.
      Otóż podobna sytuacja jest pod Piramidą Cheopsa. Stoi ona na skalnym podłożu, a pod nią są wydrążone ogromne ilości korytarzy do dzisiaj jeszcze niezbadanych. Są one tak wykonane, że nikt nie wie czemu miały służyć. Przypomina to zawiłe kretowisko w sumie do niczego nie przydatne. Sprawy dopełnia fakt, że nic w nich nie było i nie ma i prowadzą one w sumie do nikąd. Ot tak jakby ktoś kopał dla samego kopania. Nawet nie wiem czy sa liczone w kilometrach, ale chyba tak. W każdym razie jest ich taka masa, że do dzisiaj nikt ich w całości nie zbadał z prostego powodu. Z takiego, że to co zbadał nie zapowiada żadnych konkretnych odkryć w kolejnych. To skutecznie zniechęciło badaczy i naukowców myślących, że nie ma sensu ich odkopywać po to tylko by zobaczyć kolejny pusty tunel. Niezły chwyt psychologiczny starożytnych kimkolwiek by oni nie byli.
      Wróćmy do Riese.
      Podobnie sprawa może się mieć w Riese. Wykonano cała masę tuneli różnej wielkości i szerokości, mniej lub bardziej dokładnych, równych i nierównych, wykończonych i niewykończonych może własnie po to by same w sobie stanowiły zagadkę i mylący trop?
      Może właśnie naziści również śladem starozytnych zastosowali tę metodę nazwę ją "metodą kreta" by zmylić przyszłych ciekawskich gdzie jest właściwe wejście.
      jasnym było dla nazistów, że wykonanie kompleksu niby tajnego a potem jego zamaskowanie na wejściu zbocza mija się z celem bo jakby tego nie zamaskowali to i tak istniało ryzyko, że geolodzy i geodeci oraz inni specjaliści łatwo by to odkryli po ukształtowaniu terenu i innych znakach wskazujących na nienaturalny układ górotworów w danym miejscu. Dla tego owszem maskowali wejścia do niektórych kompleksów poprzez ich wysadzenie, ale tylko po to by utrudnić do nich dostęp i by się wydawało, że zrobili to nieudolnie. I tak wszyscy pomyśleli odnajdując niedawno wejścia do niektórych sztolni. I o to nazistom chodziło. Szkopuł tkwił w tym by ukryć realne wejścia do miejsc do, których nikt miał się nie dostać. Przynajmniej nikt kto węszy powierzchownie lub średnio głęboko i dociekliwie.
      Gdybym to ja miał za zadanie wykonać skrytkę w jakiejś górze to zrobił bym dokładnie tak jak to zrobiono w Riese. Mając nieograniczony dostęp do darmowej siły roboczej wykonał bym kilka różnych kompleksów na tyle skomplikowanych i w sumie bezużytecznych by same w sobie stanowiły zagadkę dla ewentualnych przyszłych ich zdobywców. Ale z każdego takiego kompleksu wyprowadził bym tunel prowadzący do kolejnego o wiele może nawet większego gdzieś głębiej, gdzieś o wiele dalej, a nawet gdzieś gdzie zbiegają się lub prowadzą podobne nitki tuneli z innych okolicznych tuneli.

      Usuń
    11. 2
      Żeby te poszczególne nitki tuneli ukryć i utrudnić ich odnalezienie bez planów i informacji wykonał bym wiele podobnych, ale prowadzących do nikąd i zamaskował bym je dokładnie tak samo jak ten jeden właściwy. Potem zafałszował bym dokumentację by w razie gdyby ktoś ją zdobył nie wiedział gdzie i która z tych nitek jest właściwa. Wszystko potem obłożył bym betonem i cześć. Upozorował bym to tu to tam zawały, niedokończone prace itp rzeczy by przyszli węszyciele z pod znaku wilkołaka mieli co robić na kilkadziesiąt lat do czasu mojego powrotu. Co więcej wykopał bym kilka mniejszych kompleksów, kompleksików, kompleksiuniów tuż pod powierzchnią by przyszli wilkokopaki wiercąc jarały się ich odnalezieniem i znów skupiali swą uwagę na kolejne dekady organizując w tych mylnych miejscach kolejne ekspedycje eksploracyjne.
      Do tego wpuścił bym im takiego Dalmusa, który podrzucał co rusz jakieś fałszywe informacje na bazie, których powstał jakiś spis rzekomych skrytek w, których są jakieś skarby. I sprawa załatwiona na 100 lat. Nim te wszystkie tropy okażą się mylne minie kolejne 70 lat, a wtedy to, albo nas tu już nie będzie, albo ktoś ten cały depozyt nam zawinie tajnymi nieznanymi wyjściami, które mogą być....
      No właśnie kolejna hipoteza o, której nikt chyba nie pisał jeszcze, na prywatnych posesjach wokół całego tego kompleksu. Ja bym tak zrobił.

      I pytanie dodatkowe choć znam odpowiedź bo nigdzie na informacje o takich badaniach nie trafiłem. Czy ktoś podejmował badania georadarowe w ogóle ścian we wszystkich tych sztolniach?
      end the

      Usuń
    12. Mam dla was kolejną porcję wskazówek co może być w Riese czego nikt nie brał dotąd pod uwagę, a co poskładawszy pewne klocki informacyjne daje pewne 99% prawdopodobieństwo. Zapewniam, że to co za niedługo napiszę sprawi, że niektórym opadną kopary...
      Na razie idę reperować motor na podwórku bo mu światło wysiadło w przedniej prawej lampie :)

      Usuń
    13. Teoria nie trafiona - w 1945 nie było takiego Niemca, który uwierzyłby, że wschodnie ziemie na długo trafią w ręce słowian, więc wszelkie skrytki były robione na krótko. Potem przez 50 lat siedzieli tu sowieci a potem pojawili się potomkowie Niemców, którzy w ogródkach zakopali domowe oszczędności przed azjatami. Minęło 70 lat.
      Panowie, straciliście punkt widzenia na całość i bezproduktywnie gdybacie tu i teraz. Riese obecnie jest nie po to, żeby szukać - jest po to, żeby zarabiać.

      Usuń
    14. Mylisz się absolutnie mając z drugiej strony rację. Nie bierzesz pod uwagę, że Niemcy już na rok przed końcem wojny doskonale wiedzieli, że jej nie wygrają. Ten ostatni rok był wystarczającym długim czasem by wprowadzić w życie "plan kreta' jak to sobie nazwałem i schować jak napisałem to co mieli do schowania.
      A to co mieli do schowania w następnym jeszcze dzisiaj opracowaniu jak przed chwilą zapowiedziałem. Zapewniam zdziwicie się i to bardzo...

      Usuń
  4. Czekam , abym tylko nie zasnął :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisze się. Zaraz będzie to znaczy jak się napisze. Staram się by to było jeszcze tej nocy i będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. OD KLĄTWY TUTENCHAMONA EPIDEMIĘ GRYPY HISZPANKI PO KLĄTWĘ JAGIELLOŃCZYKA DO TAJEMNICY RIESE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1
      Jak wiadomo naziści mieli zaawansowane prace nad bronią chemiczną i biologiczną. W samym obrębie Dolnego Śląska wokół Riese pracowało kilka laboratoriów chemiczno biologicznych,
      Naziści prowadzili jak też wiadomo eksperymenty na ludziach w obozach koncentracyjnych pod kątem działania różnych substancji chemicznych i wirusów, chorób i…./…./. Wstrzykiwano więc więźniom te substancje i wirusy w celu przetestowania ich działania i znalezienia takiego, który działał by najszybciej i skutecznie zabijał.

      W 1906 roku Lord Carnarvon prowadził na terenie Egiptu szereg prac poszukiwawczych z miernym skutkiem. Był to na ówczesne czasy taki Kwiecień z Riese szukający Egipskich tajemnic. Nie szło mu to za bardzo więc po latach próżnych poszukiwań na, które wydał ogromne sumy postanowił zatrudnić doświadczonego archeologa Howarda Cartera. Lord Carnarvon miał pasję jazdy samochodami, którą realizował w Niemczech/nie przypadkowo/. W 1901 roku uległ tam poważnemu wypadkowi co odmieniło jego życie całkowicie i zmusiło go do jego zmiany. Na rehabilitację pojechał więc do Egiptu i tam rozpoczęła się jego pasja poszukiwawcza, W 1906 roku Lord Carnarvon uzyskuje od władz Egiptu zezwolenie na legalne poszukiwania archeologiczne na terenach niedaleko Luxoru w Dolinie Królów jak wspomniałem z miernym skutkiem. Nie mając doświadczenia archeologicznego i zbytniej wiedzy działał na ślepo. Dopiero po zatrudnieniu Howarda Cartera efekty się zmieniły owocując masą sensacyjnych odkryć starożytnych grobów i grobowców i wielu innych znalezisk.
      W 1914 roku władze Egiptu wydały Angielskim archeologom zezwolenie na wyłączność prowadzenia prac archeologicznych na terenie całego tego regionu. Dolina Królów i nie tylko stanęła przed nimi otworem. Mało jest doniesień o znaleziskach w tamtym okresie, ale to co już wiadomo budzi pewne przypuszczenie co do pewnej kwestii, której z tymi odkryciami nikt dotąd nie skojarzył…

      W 1918 roku w Europie wybucha epidemia grypy Hiszpanki zabijając w kilkanaście miesięcy około stu milionów ludzi na całym świecie z czego około pięćdziesięciu mionów w samej Europie. Prace wykopaliskowe w tym czasie w Egipcie wstrzymano/…/Władze Egipskie robiły trudności w prowadzeniu dalszych prac niemniej około roku 1922 znów ruszyły pełną parą co zaowocowało 26 listopada 1922 roku odkryciem grobowca Tutenchamona.
      W niedługo potem po świecie rozeszły się plotki, że zmarło wielu badaczy uczestniczących przy tym odkryciu, a przede wszystkim zmarli ci, którzy uczestniczyli przy odwijaniu jego mumii i jej badaniu. Jak to zwykle bywa plotki te raz były dementowane, a raz podsycane, co nie dziwi bowiem nikomu nie zależało by w świat poszła tak naprawdę prawdziwa fama, że naukowcy faktycznie od czegoś pomarli co mogło znajdować się w grobowcu.
      NIECH ŚMIERĆ NA RĄCZYCH SKRZYDŁACH DOSIĘGNIE TEGO, CO NARUSZY WIECZNY SPOKÓJ FARAONA.
      Tak brzmiała inskrypcja na grobowcu Tutenchamona. Oczywiście wszyscy sądzili, że jest to typowa klątwa mająca bardziej coś wspólnego ze starożytną magią niż naturalnymi "zjawiskami", o których wtedy jeszcze nie wiedziano.
      W sumie owa klątwa dosięgła około 12 osób z grona archeologów i badaczy. Dziś informacje na ten temat są sprzeczne. Jedne źródła podają co innego niż drugie, ale faktem jest, że coś musiało być na rzeczy skoro było o tym tak głośno…

      Usuń
    2. 2
      W 1973 roku na Wawelu rozpoczęto prace badawcze grobowca króla Kazimierza Jagiellończyka i jego żony Elżbiety Rakuszanki. Po otwarciu sarkofagu pary królewskiej zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Zaczęli chorować i umierać ludzie biorący udział w pracach badawczych. Nie była to natychmiastowa czarna seria, ale jednak działo się to na przestrzeni lat do tego stopnia, że w ciągu dekady od rozpoczęcia prac zmarło z różnych dziwnych przyczyn 12 osób!
      Opisał to wszystko w swej książce Zbigniew Święch "KLĄTWY MIKROBY UCZENI" Czytałem tę klątwę tzn książkę chciałem powiedzieć z zapartym tchem jak tylko się ukazała w 1988 roku. Zbigniew Święch udowadnia w niej, że przyczyną śmierci naukowców był mikrob powodujący u różnych ludzi różne stany w zależności od odporności organizmu. Co więcej nie był on zaraźliwy, a uśmiercał tylko tego kto miał z nim bezpośredni kontakt i to w niedługim czasie po jego uaktywnieniu. Dowodził on w swej książce, że w grobowcu Jagiellończyka musiał się wytworzyć ten mikrob i czekał na swój moment gdy grobowiec został otwarty. Wnikając do organizmu w pyle i kurzu uaktywniał się przechodząc w stan namnażania powodując różne stany i dolegliwości ostatecznie prowadzące do śmierci.
      Nie będę streszczał całej tej pasjonującej książki i całkowicie moim zdaniem rozwiewającej kwestię klątwy Jagiellończyka, ale zachęcam do jej przeczytania.
      Po lekturze tej książki i sugestiach autora można przypuszczać, że seria tajemniczych zgonów po odkryciu grobowca Tutenchamona miała te same lub bardzo podobne przyczyny.
      Oznaczało to tylko jedno, że istnieją bakterie i zarazki lub mikroby, które mogą przetrwać setki i tysiące lat i być zabójczo niebezpiecznymi.
      Starożytni jak widać wiedzieli o tym i dla tego jako przestrogę napisali inskrypcję na grobowcu Tutenchamona przestrzegającą przed zakłócaniem jego spokoju.
      Oczywiście w starożytności jak łatwo się domyślić byli tacy co posiadali rozległą by nie powiedzieć zaawansowaną wiedzę i tacy co stanowili ciemny lud. Dla tych drugich istniały klątwy i czary, a dla tych pierwszych nauka i wiedza.

      Cofnijmy się teraz do czasu gdy lord Carnarvon wraz z Howardem Carterem prowadzili niezależnie w latach 1900-1917 prace archeologiczne.
      Wiemy dziś, że w starożytnych i średniowiecznych grobowcach mogą być i są groźne patogeny i mikroby, które mogą tworzyć się na ciałach zmarłych. Nie jest też wykluczonym, że w Egipcie w czasach starożytnych nie znano sposobów posługiwania się nimi w celu walki lub unicestwiania ludów wroga. Przesłanką do tego jest fakt szeregu jakby celowo wywoływanych plag w całym okresie starożytności i średniowiecza. Tak się składa, że wybuch grypy Hiszpanki latem 1918 roku miał miejsce w chwili gdy obaj archeolodzy kończyli zimą bardzo intensywne prace wykopaliskowe na terenie Egiptu. Wiadomo też jest, że obaj prowadzili je w okresie zimowym by na lato powrócić do Europy. Wielu z im towarzyszących badaczy archeologów rozjeżdżało się na ten czas we wszystkie strony świata. Nomen omen właśnie w chwili gdy sezon wykopaliskowy się zakończył nagle wybucha na całym świecie epidemia Grypy Hiszpanki.
      Moje zdanie jest takie, że grypa Hiszpanka musiała pojawić się w Europie i Ameryce za sprawą przywleczenia jej przez badaczy z Egiptu. Tylko oni w tamtym czasie mogli być jej roznosicielami.
      Wielu naukowców po dziś dzień zastanawia się jak w ciągu 48 godzin jakakolwiek choroba może pojawić się w kilku miejscach jednocześnie na całym świecie. Nie ma takich zjawisk atmosferycznych lub zwierząt-ptaków, które mogły by ją w takim tempie przenieść. Jest więc tylko jedna możliwość. To ludzie podróżujący z Egiptu po świecie musieli ją przenieść. Jest więc wielce prawdopodobnym, że panowie Carnarvon i Carter odkryli grobowiec lub jakieś tajemnicze miejsce w, którym owy wirus był.

      Usuń
    3. 3
      Zostawmy to na chwilę i wróćmy do działalności nazistów. Jak wszyscy wiemy Niemcy w czasie wojny wysyłali po całym świecie najróżniejsze ekspedycje badawcze w, których uczestniczyli naukowcy z różnych dziedzin w tym chemicy, biolodzy i lekarze. To jest fakt. Tylko w jakim celu? Czyżby już wtedy niemieccy naukowcy umieli wyciągać wnioski i wiedzieli, że gdzieś na świecie mogą być miejsca zalegania wirusów i patogenów mogących posłużyć do skonstruowania broni biologicznej? Przecież w 1918 roku wybuchała epidemia Hiszpanki, a w niecałe 21 lat później Niemcy wszczęli II wojnę światową. Czyżby wiedzieli, że mogą ją wygrać wcale nie za pomocą bomb jądrowych czy broni chemicznej co mogło by się spotkać z gorzkim odwetem bo inne kraje też ją posiadały lub szybko mogły pozyskać, ale za sprawą mikrobów działających z opóźnieniem na niewielkim obszarze gdzie były by zdetonowane za pomocą rakiet?
      To co odkrył Zbigniew Święch w latach osiemdziesiątych mogli przecież odkryć naziści i mogli też wiedzieć, że żadna klątwa Tutenchamona nie istnieje, a tylko jakiś tajemniczy wirus tworzący się na ciałach zmarłych w odpowiednich warunkach grobowych przy udziale niewielkiej ilości tlenu. Przypominam, że wokół Riese istniały laboratoria chemiczno biologiczne i tam mogły być prowadzone nad tym między innymi prace.
      Załóżmy hipotetycznie, że jedynym więc sposobem na pozyskanie owego śmiertelnego mikroba było stworzenie ogromnego grobowca i złożenie doń odpowiednio dużej ilości ludzkich ciał. Po latach na ciałach tych wytworzył by się ten jeden gatunek mikroba, który nie byłby na tyle zagrażający populacji ludzi na całym świecie, ale w danym regionie gdzie został by rozsiany. I w dodatku nie byłby zaraźliwy. Czy jest lepsza broń niż coś takiego?
      Użycie jakiegoś cholernego zarazka mijało się z celem bowiem mogło dojść do światowej pandemii godzącej również w Niemców. Użycie broni nuklearnej z kolei pozbawiło by ich używania podbitych ziem i zniszczyło by miasta i wsie o opadzie radioaktywnym nie wspomnę. Broń jądrowa tak naprawdę mogła być jedynie bronią ostateczną. Za to broń mikrobowa mogła rozwiązać problem z eksterminacją całych wybranych populacji przy jednoczesnym zachowania własnego bezpieczeństwa i możliwości potem wkroczenia na te ziemi i korzystania z infrastruktury po zgładzonych narodach.
      W dodatku taki mikrob nie działał natychmiast i nie na wszystkich. Działał tak i na tyle wolno, że dotknięty nim naród wymierał by stopniowo, co sprawiło by, że ocalali chowali by zmarłych też stopniowo, a to z kolei dawało Niemcom możliwość uporania się z problemem ciał na tych terenach. Gdyby Niemcy użyli jakiegoś groźnego i natychmiast działającego wirusa mieli by problem z trupami wszędzie tam gdzie by go zastosowali. Niemcy nie byli głupi i wiedzieli, że muszą pogodzić zagładę innych narodów z pochówkiem ich, a taki mikrob był najlepszym rozwiązaniem.
      Jeśli Niemcy według mnie szli w tym kierunku to też według mnie pracowali nad takimi mikrobami i masowym ich pozyskaniem.
      Sztolnie i podziemia Riese były do tego jedynym i idealnym miejscem.
      Jeśli się nie pomyliłem to w Riese lub gdzieś niedaleko/…/ istnieje grobowiec w, którym tyka biologiczna mikrobowa bomba mogąca zagrażać na ogromną skalę. I tak zagraża bo jeśli się nawet pomyliłem w swych dociekaniach to nie zmienia postaci rzeczy, że gdzieś w Riese istnieje sztolnia w, której tych kilka tysięcy ciał zalega. A w takich warunkach wytworzenie mikrobów jakie odkrył Zbigniew Święch i jakie były tą niby klątwą Tutenchamona jest oczywiste i niepodważalne. Odkopanie tych ciał lub dotarcie fragmentarycznie do tego miejsca może być bardzo niebezpieczne. Co więcej nawet jeśli się tego nie zrobi to w naturalny sposób owe mikroby mogą przenikać na powierzchnię wypłukiwane ciekami wodnymi.

      Usuń
    4. 4
      Nie jest też wykluczonym, że na takiej ilości ciał w tak specyficznych warunkach nie wytworzyła się cała masa innych patogenów, zarazków i wirusów, które mogą stworzyć w przyszłości warunki do wybuchu epidemii na wzór grypy Hiszpanki. Wirusy te mogą przetrwać w takich warunkach po całkowitym rozłożeniu ciał setki lat i dłużej.
      No cóż myślę, że to by było na tyle choć i tak nie przelałem wszystkich myśli i przypuszczeń na tekst, ale te najważniejsze.
      Jest jeszcze inny temat powiązany z całym tym tropem. Być może opiszę to w kolejnym opracowaniu. Zapewne wielu z was teraz zastanawia się czy tak mogło być, a jeśli tak to jak to zlikwidować i unieszkodliwić? Jest na to pewien sposób-chemiczny. Można to zalać toksycznymi odpadami…. Ale chyba teraz za dużo powiedziałem. Jesteście domyślni co nie?

      PS.
      Myślę, że dla Hitlera i całej reszty nazistów z samej góry inspiracja do podboju i zagłady innych narodów była epidemia grypy hiszpanki z tą różnica, że oni poszukiwali wirusa doskonałego im nie zagrażającego a tylko tym wobec, których został by użyty.

      teh mend.

      Usuń
    5. Zajebisty tekst Tomaszu, powinieneś książkę na ten temat, wydać normalnie .. bez jaj .. extra się czytało ... szkoda, że tak mało, pozdrawiam!! :)

      Usuń
    6. No to gdzie wokół Riese jak wiadomo były te laboratoria chemiczno biologiczne ??, bo pierwsze słyszę , A po drugie groby Tutenthamona i Wawelskie to tysiące i setki lat a nie parę miesięcy, czy nawet lat. Powiem że oglądanie kwietnia może zaszkodzić i największemu racjonaliście :).Pracowali jedynie w Lubuskiem a to nie Riese i nad wąglikiem w Breslau z tym ze Breslau jest nie potwierdzone w dokumentach. Chyba że chcesz sprowokowac czuba żeby wypuszczał nowe wieści dziwnej treści :-). Ciała głównie spalano, więc i na cmentazu w Kolcach nie lezy żadne tysiące bo Wilczur znalazł tylko parę czaszek i kości. Ten cmentarz jest symboliczny. Nigdzie oprócz sowieckich zbrodni nie znaleziono żadnych masowych grobów w setkach . Wyjatkiem może byc jedynie Babi Jar.

      Niemcy juz w 1916 zastosowali w walce pałeczki nosacizny a ruscy i Ken Albek obserwowali jakie skutki wywołuje tyfus. Ruscy juz w 1925 eksperymentowali z bronia biologiczną. 17 czerwca 1925 roku podpisało konwencję o zakazie rosprzestrzeniania i stosowania podpisało to tez 108 państw, po wojnie ruscy próbowali nas wrobic w ten pasztet że niby u nas sanacyjni pracowali pomimo zakazu, ale to był pic.A to ruscu wysyłali w 1932r swoich szpionów do Mandźuri z cholera i wąglikiem. A stąd to wiadomo bo polacy od 1925 ściśle wspłpracowali z wywiadem Japoni.
      Więcej juz nie chce mi sie pisać bo kwiecień poczyta i znów nakręeci jakies pierdoły.
      Tak że Tomek nie idź drogą kwietnia i reksia :).
      A jak cos takiego piszesz to podaj że to jest jakas hipoteza nie oparta na faktach. Bo faktów w tym żadnych.

      Usuń
    7. No z tego co ja zrozumiałem to jest hipoteza T.S, a nie fakt .. :P Bynajmniej, jak by nie było ciekawa :)

      Usuń
    8. Co do istnienia w okolicach Riese laboratoriów biologiczno chemicznych to wiem z filmów dokumentalnych w, których zdawkowo o nich wspomina się. Nie wymienię tytułów bo na przestrzeni miesięcy sporo ich obejrzałem i nie pamietam w, którym była taka informacja, ale to jest prawdą takie laboratoria tam istniały.

      To, że Niemcy stosowali broń biologiczna to jest fakt i tym samym tylko potwierdza to moje domysły, że szukali takiego wirusa, który dla nich samych nie był by szkodliwy, działał by nie za szybko, ale wystarczająco szybko i skutecznie nie dając szans na odwet tym samym. Wirusa na, którego nie było by lekarstwa czy antidotum.

      Oczywiście co zaznaczyłem w tekście są to tylko moje przypuszczenia, ale oparte na całej masie materiałów jakie w sumie gdziekolwiek i kiedykolwiek oglądałem. Czasem informacja zawarta w jakimś filmie dokumentalnym, czy tekście na znanym szanowanym blogu czy w ogóle w internecie może posłużyć do wyciągnięcia pewnych wniosków, które uszły uwadze innych, a nie powinny. Stąd taki tekst trzymający się tej hipotezy ściśle-mikroba.

      Usuń
    9. Szwaby miały obsesję na punkcie sposobu totalnej zagłady innych narodów. Hipoteza, że szukali mikroba lub zarazka działającego lokalnie nie jest taka niemożliwa. Być może planowali wyprodukowanie tego w takiej ilości by za jednym zamachem użyć go na całym świecie, a przynajmniej na tej części Europy i Rosji gdzie chcieli pozbyć się iinnych narodów.
      Coś musi być w tym Riese czego wszyscy nie chcą odkopać. Nawet ruskie trochę po wojnie tam podłubali i przestali. czy doszli do wniosku, że nic nie znajdą czy może znaleźli i zabrali a może dowiedzieli się co tam jest i w obawie przed tym dali spokój? Śmierdzi to czymś bardzo, ale to bardzo podejrzanym. Dziwnym jest też, że do dzisiaj cały ten region jest zaniedbany i słabo zaludniony. Jakby ludzie nie kwapili się z osiedlaniem tam a władze też do tego nie stwarzają warunków. Nie dziwne to?

      Usuń
    10. Zastanówmy się przez chwilę nad moją hipotezą. Co jako naziści szykowali byście światu chcąc go podbić i unicestwić inne narody?
      Czy atom?
      Czy wirusa równie zabójczego co Grypa Hiszpanka?
      Czy mikroba, który zabija powoli i nie zaraża innych czyli was samych?

      Usuń
    11. Tomek, jakby coś nie szło, to znajdziesz fuchę jako kwietniowy assystent. ;-)
      Czytałeś może książkę "Zagłada Riese"?
      Cały czas wielu zapomina, że minęło 70 lat i w tym czasie udzielało się wielu ludzi pokroju Kwietnia, tj. wiejskich i miejskich głupków, którzy zarażali swoim entuzjazmem i zmyślonymi opowieściami, w które głęboko wierzyli z powodu odchyleń i chorób psychicznych.
      Gdybanie i wymyślanie pozostawmy wariatom i cwaniaczkom, a sami skupmy się na rozliczaniu faktów.

      Usuń
    12. No wiesz chyba odwrotnie, raczej Kwiecień byłby moim asystentem, albo co najwyżej koniuszym z racji subtelnej różnicy poziomów intelektualnych nawet w kwestii tworzenia hipotez. Moja oparta jest na istniejących faktach, które wplotłem w swoja hipotezę.
      Mikroba sobie nie wymyśliłem. Zbigniew Święch udowodnił jego istnienie poddając próbki z grobowca Jagiellończyka analizom chemiczno biologicznym. Okazało się, że sprawcą tych 15 zgonów nie 12 jak napisałem w artykule bo się źle spojrzałem na klawiaturę, był Aspergillus flavus /kropidlak żółty/ pewien rodzaj grzyba powodujący powstawanie nowotworów i osłabianie układu odpornościowego, co prowadzi do zapadania w sumie na szereg różnych chorób.
      Podobne rodzaje grzybów odkryli też mikrobiolodzy badający starożytne mumie i grobowce.
      Ja tylko połączyłem pewne fakty i wysnułem przypuszczenie, że Niemcy owładnięci szaleńczym pędem do zapanowania nad światem nie mogli nie szukać sposobu na to skoro już to robili szukając sposobu na szybkie unicestwianie ludzi w komorach gazowych. Skoro Niemcy opracowali metodę uśmiercania ludzi gazem w komorach gazowych to logicznym jest, że również musieli się zastanawiać czy nie dało by się za pomocą czegoś zrobić tego samego na większą skalę nie w komorach gazowych tylko w otwartym terenie. Tym bardziej, że jak wcześniej napisałem dysponowali sztabami naukowców z różnych dziedzin w tym i wirusologów.
      Oczywiście w swej hipotezie starałem się zachować maksimum zdrowego rozsądku, a mogłem istotnie pojechać w niej w stylu kwietnia i wysnuć absurdalną kolejną hipotezę, że na przykład muchołapka była ogromną kadzią zasilaną i ogrzewaną od spodu na co przecież są dowody w postaci kabli i rur w okół niej, używana do produkcji mikrobów w jakiejś zupie z trupów. O to by była historia w stylu Kwietnia, ale nie to co napisałem wcześniej.
      Wszyscy zastanawiają się nad czym takim Niemcy pracowali co mogło im dać przewagę nad całym światem, a co kazało im do ostatniej chwili nad tym pracować. Skoro się zastanawiają to ja tylko podsunąłem pewną logiczną i pasująca do całości możliwość, której nikt nie brał pod uwagę, a która notabene znajduje potwierdzenie w realnej rzeczywistości. Istnieją mikroby niebezpieczne w bezpośrednim kontakcie wywołujące choroby, a nie będące zaraźliwe, więc nie jest wykluczonym, ze Niemcy własnie poszukiwali czegoś takiego i mogli wiedzieć o ich istnieniu z zapisków starożytnych znajdowanych przez ich naukowców w różnych miejscach świata.

      Usuń
    13. Co nie zmienia postaci rzeczy, że jeśli zechciał bym wykorzystać w pełni swój potencjał intelektualny do tworzenia faktycznie absurdalnych hipotez to hipotezy Kwietnia przy tym co ja mógłbym wymyślić były by bajką na dobranoc dla pacjentów szpitala psychiatrycznego :)

      Usuń
    14. A dodam jeszcze, że w czasie wojny koalicjanci Niemców czyli Japończycy posiadali na składzie 4 tyś bomb z ładunkiem wąglika przetestowanych już w Chińskim Chante , a Niemcy mieli środki do przenoszenia :).

      Usuń
  7. Do dzisiaj są prowadzone prace nad takim rozwiązaniem:
    https://www.youtube.com/watch?v=rybw1YfXKRg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Żuraw. MateriałMaxa tylko potwierdza możliwość, że i Niemcy szukali patogenu mogącego dać im przewagę nad cała resztą.

      Usuń
  8. Kweicień się znowu najebał hurraa

    czwartek, 7 sierpnia 2014
    Naj lepsi przyjaciele Joanny Lumpiarskiej

    To Tomasz Sawiak i Karol Psiwor , takie indywidua wystąpią na festiwalu sztuk tajemnych w zamku Książ . Księżna Stokrotka mimo iż w grobie , robi fikołki , . Pani Joanno trochę lub reszta godności przystoi . Wszyscy normalni zrezygnowali z tego czegoś . Właśnie jestem na zamku - wszystko to komercja . 250 pln za M\k . Nikogo z organizatorów nie interesuje historia , liczą się tylko pieniądze z turystów .....
    Autor: Darek o 11:59 Brak komentarzy:


    Hahha Wszyscy normalni zrezygnowali. Chyba wszyscy normalni przejrzeli na oczy i Ciebie durniu Kwietniu posrany nie zaprosili Jeżeli w ogóle byłeś brany pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no kwietnia za to interesuje historia czego dowodem jest cały ten nasz blog i dowody na to w notkach i komentarzach na szczęście coraz częstszych z waszej strony za co tylko mogę skromnie podziękować :)

      Usuń

  9. “Nie idzcie ta droga!”
    Na terenie Riese poza jednym miejscem gdzie sa potluczone kafelki (byla to najprowdpopodobniej zwykla laznia) nie znaleziono niczego co by wskazywalo na jakiekolwiek labolatoria, no moze poza zeznaniami swiadkow ktorzy rozladowywali najprawdopodobnie radioaktywna rude o ktorych pisala dr Wilczur (niemcy mieli ciezkie “gumowe” fartuchy i trzymali sie z dala od rudy a jency pracujacy przy niej regularnie padali jak muchy).
    Niemcy nie nalezeli w tym czasie do panstwa ktore mialo jakies szczegolne osiagniecia w dziedzinie broni biologicznej, jeszcze przed wojna ZSSR, USA czy Japonia byli daleko przed nimi na polu broni biologicznej.

    Proponuje skupic sie na utracaniu jebnietego Kwietnia a nie budowaniu kolejnych teorii o Riese, no chyba ze “It’s a trap!”.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA NIE NAPISAŁEM, ŻE NIEMIECKIE LABORATORIA CHEMICZNO BIOLOGICZNE BYŁY W RIESE czytaj proszę z uwagą TYLKO NA DOLNYM ŚLĄSKU W OKOLICACH RIESE.
      Przecież w tej okolicy były też i fabryki chemiczne i to nie jest nic nowego o tym się wie.

      Usuń
  10. prestissimoLIVE wiedziales ze jestes dzisiaj na zamku w Ksiazu?
    :D
    Kwiecien tez tam podobno jest, no 250pln wydal nasz meczennik zeby stwierdzic ze to komercja, znow biedaczyna bedzie musial zebrac o jedzenie i kase na PKS.
    Kurwa, juz go tam widze, co za kity dla debili.
    Gdyby Daro mial 250pln to….lezalby najebany w rowie, tak najmniej z trzy dni.
    Pewnie przyjechal tam poutracac wam wszystkim kity, jak mawia nasz schizofrenik.
    Drzyjcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaa właśnie się dowiedziałem. Ciekawe co on tam robi debil skoro na ZK nic dzisiaj się nie dzieje a festiwal tajemnic dopiero za kilka dni?

      pamiętacie jak stał na jakimś zboczu z Mikołajczakiem i twierdził, że stoi na hałdzie pod, która są jakieś tunele?
      Wiecie skąd on takie rzeczy bierze? A stąd. z prelekcji Figla, który też mówi o jakiś hałdach tylko, że na Czeskiej stronie.
      minuta 17
      http://tagen.tv/vod/2013/06/szukamy-prawdy-cz-4-wyklad-dla-studentow-geografii/

      Usuń
  11. Mam pytanie do poszukiwaczy i eksploratorów czy ten rejon zaznaczony na mapie był kiedykolwiek sprawdzany pod katem nienaturalnego ukształtowania terenu i geologicznym na przykład georadarem:

    http://zapodaj.net/12d725edf96dd.jpg.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten rejon od wiekow byl eksploatowany gorniczo, Walonowie najbardziej przyczynili sie do rozwoju gornictwa w tych okolicach juz w wiekach srednich.

      Generalnie w calym masywie wokol Wielkiej Sowy jest sporo pozostalosci po dawnych kopalniach. Przykladem wyrobisk w tym masywie moze byc pierwsza z brzegu stara kopalnia Silberloch.

      Tu troche rozbudzajacego wyobraznie tekstu o Silberloch:
      "W każdym z opracowań historycznych tamtego okresu początków powstania wyrobisk w okolicy Wielkiej Sowy upatrywano w średniowiecznych poszukiwaniach skarbów (rud złota i srebra) prowadzonych przez Wenecjan, Walonów i przybyszów z Padwy (Weijand, 1927). Wszystkim wspomnianym poszukiwaczom, dawnym górnikom, przypisywano magiczne zdolności w odnajdywaniu skarbów, a nawet używanie do tego celu czarnej magii. Przetrwali oni w tradycji ludowej jako „groźne, straszące zjawy, trzymające się z dala od ludzi”. Nazywano ich też, z racji tego że byli na tym terenie obcy, wspólną nazwą – „Egipcjanie” (Gottwald, 1926).
      Utożsamiając również, leżące nieopodal Walimia wyrobiska z tymi dawnymi i groźnymi poszukiwaczami, traktowano Silberloch jako miejsce „magiczne i tajemnicze”.

      http://www.history-of-mining.pwr.wroc.pl/attachments/article/23/25Stysz_et_al-Sztolnia_Silberloch.pdf

      Jestem pewny ze niejedna ekipa szperala tam bo o kilku wiem, sam zreszta tam buszowalem ale nie jestem pewny na 100% czy ktos tam szperal z georadarem, wiem ze co najmniej jedna z ekip ktore tam dzialaly ma taki sprzet.

      Wielka Sowa i jej otoczenie tez jest uznawane za obszar dzilania projektu Riese, wiec wszystko pozostaje w zainteresowaniu eksploratorow, choc wiadomo ze glowna uwaga skupia sie na Masywie Wlodarza.
      :)

      Usuń
    2. Dziękuję za informację.

      Wrócę na momencik do ostatniej mojej hipotezy o tym, ze Niemcy mogli pracować nad patogenem doskonałym o, którym wspominałem wcześniej.
      Jest pewna poszlaka, że Hitler mógł mieć pewne informacje o istnieniu pewnych patogenów występujących w Egipskich grobowcach od samego Rudolfa Hessa, który przecież urodził się w Egipcie i wychował oraz uczył się. Hess pochodził z bogatej rodziny i nie sposób nie przypuszczać by nie znał odkryć jakie dokonali Carnarvon i Carter oraz o tym, że w Egipskich grobowcach może istnieć jakiś patogen o, którym pisałem.
      Hess siedział kilka miesięcy z Hitlerem w więzieniu przed wojną i mieli wystarczająco dużo czasu by o tym wszystkim rozważać oraz o rzekomej klątwie Tutenchamona. Oczywiście nie byli głupcami jak się domyślam do tego stopnia by wierzyć w jakieś klątwy, ale raczej mogli dojść do wniosku, że zgony naukowców są raczej wynikiem istnienia jakiegoś zarazka.
      Ja przynajmniej nie wykluczam takiej możliwości, że tak mogło być.
      Być może dowiemy się tego lub czegoś co potwierdzi moje przypuszczenia w 2016 roku kiedy to zostaną odtajnione akta z przesłuchań Hessa przez Anglików. Akta te dziwnie zostały utajnione nie na 50 lat jak to zwykle bywa nawet w bardzo poważnych sprawach, ale na 70. I to coś chyba mówi o wadze zeznań Hessa w Norymberdze...

      Usuń
  12. ZA CIOSEM czyli jeszcze dziś dowiecie się czym była muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich, czemu służyła i co w niej było.
    Wszystko ułożę w taką całość, że kopary wam Panie i Panowie opadną.
    Artykuł w trakcie pisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widze ze niezle wkreciles sie w temat Riese, uwazaj bo to zarazliwe i moze spowodowac Goraczke Riese ktora jest niemal tak silna jak Goraczka Zlota tylko przechodzi szybciej.

      No a od tego juz tylko krok o latania w moro po krzaczorach i penetrowania kazdej szczeliny, wczytywania sie w tony tekstu, starych map, dokumentow i wsluchiwania w roznorakie-najczesciej fantastyczne lub ostro przebarwione opowiesci.

      Ja jednak raczej pozostane przy swojej ocenie mucholapki, czyli najzwyklejszej na swiecie podstawy chlodni kominowej ktorych mamy calkiem sporo na terenie Dolnego jak i Gornego Slaska.
      Pozostalosci po instalacji na chlodziwo w postaci tych okraglych kanalow technicznych tez nie robia na mnie wrazenia, wystarczy poszperac po starych zakladach i znajdziemy podobne konstrukcje(“drabinki” na rury z chlodziwem).
      Witkowski zrobil ze zwyklego zakladu przemyslowego cuda na kiju a napaleni podchwycili temat.

      No ale dawaj z teoria.

      Usuń
  13. OD RUDOLFA HESSA DO SZALONEGO PLANU HITLERA OPISANEGO W MAIN KAMF POPRZEZ MUCHOŁAPKĘ W LUDWIKOWICACH KŁODZKICH DO TAJEMNICY RIESE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1
      Rudolf Hess urodził się w Egipcie 26 kwietnia 1894 w Aleksandrii.
      Tam też uczył się i dorastał w cieniu wielkich odkryć Angielskich badaczy i poszukiwaczy tajemnic Egipskich. Z całą pewnością nie obce mu były sensacyjne wieści o odkryciach starożytnych grobowców owianych klątwami zbierającymi niekiedy śmiertelne żniwo wśród badaczy. Fakt, że Hess urodził się w Egipcie nie jest bez znaczenia bowiem Egipt od czasów starożytnych był kolebką wszelkich plag.
      Hess w wieku dorosłym brał jak wiemy udział w I wojnie światowej, a po jej skończeniu stał się zagorzałym bojówkarzem co sprawiło, że jego drogi zeszły się z drogami Adolfa Hitlera. Obaj po pierwszej wojnie światowej w wyniku organizowania wieców i manifestacji trafili do więzienia gdzie ich przyjaźń się bardzo zawiązała. Nie będę szczegółowo opisywał drogi Hessa od czasów młodości do czasów gdzie stał się zastępcą Hitlera bo to każdy sobie może sam znaleźć. Chodzi mi tylko o to, że gdy obaj siedzieli w więzieniu dziwnym zbiegiem okoliczności Hitlerowi zaświtał szalony plan poszerzenia przestrzeni życiowej dla Niemców. Napisał on o tym Mein Kamf w czym dopingował mu Hess będąc w czasie odsiadki niejako recenzentem tego dzieła. Już wtedy Hitler przejawiał zamysł pozbycia się innych narodów w szczególności żydów czemu dał wyraz w Mein Kamf. W owym czasie świat żył Egipskimi odkryciami i klątwami sprowadzającymi na odkrywców tajemnic Egiptu śmierć. Z całą pewnością Hess opowiadał o tym Hitlerowi jako urodzony tam i jako przecież uczeń nauk przyrodniczych. Jest kilka przesłanek ku temu, że owe tajemnicze wydarzenia w Egipcie mogły być dla obu inspiracją do poszukiwania przyczyny zgonów badaczy i naukowców i poszukiwania sposobu wykorzystania tej tajemnicy wobec innych narodów. Nie sądzę by obaj byli na tyle głupi by upatrywać ich w magii lub okultyzmie, ale w starych zapiskach okultystycznych prowadzących do… odkrycia naturalnej przyczyny jaką był śmiercionośny grzyb lub jakaś bakteria znajdująca się w starych grobowcach.

      Usuń
    2. 2
      Zostawmy ten niejasny wątek oparty jednak tylko na domyśle i przejdźmy do innej kwestii z tym związanej.
      Ludzkość od zarania borykała się z różnymi plagami wywoływanymi nieznanymi przyczynami. Tajemnicze zgony i śmierć całych wsi i wiosek stanowiło od zawsze tajemniczą zagadkę.
      Dziś wiemy, że przyczyną wielu mogły być choroby wywoływane niewłaściwym przechowywaniem żywności w tym zbóż. To właśnie jak się okazuje na zbożach w odpowiednich warunkach, a właściwie w nieodpowiednich wytwarzają się grzyby z rodziny Aspergillus. Te same co były przyczyna śmierci badaczy i odkrywców w Egipcie oraz 15 naukowców eksplorujących grobowiec Jagiellończyka. Grzyby z rodziny Aspergillus Niger i Flavus zostały odkryte na ścianach i przedmiotach w grobowcu Tutenchamona i w grobowcu Jagiellończyka.
      Na przechowywanych zaś zbożach grzyby te rosną i kilka ich odmian jak dwa wymienione wytwarzają groźne toksyny powodujące cały szereg chorób i zmian ustrojowych powodujących śmierć z różnych powodów. Ludzkość z tym problemem boryka się od zarania. Toksyny te są jednymi z najsilniejszych znanych ludzkości. Zboże zarażone nimi jest śmiertelnie trujące. Tak samo jak śmiertelnie niebezpiecznym było wdychanie ich wraz w pyłem i kurzem podczas eksploracji starych grobowców.
      Współcześnie by zaradzić temu problemowi buduje się silosy pozwalające składowane zboża osuszać, gazować różnymi gazami lub za pomocą wysokich temperatur pozbawiać szkodliwych pleśni i zarodników grzybów. Ta ostatnia metoda może powodować osłabienie zdolności kiełkowania zbóż i stosuje się ją tylko do zbóż przeznaczonych na konsumpcję.
      Tak więc jeśli zboże będzie niewłaściwie przechowywane wytworzy się na nim cały szereg pleśni i grzybów o różnym stopniu szkodliwości, które z kolei wytwarzają różne mykotoksyny, aflatoksyny i inne szkodliwe zabójcze związki. Oczywiście zboża nie są jedyną dla nich pożywką, ale to nas akurat dziś nie interesuje. Na zbożach tworzy się ich najwięcej. I na tym skupię dzisiejsze rozważania zbożowe.
      Jak groźnym jest zatrucie pokarmu alfa toksynami niech powie ten przykład:
      Jeden z ostatnio opisanych wypadków miał miejsce w 1988 roku w Malezji, podczas chińskiego Festiwalu Dziewięciu Bóstw Cesarskich (Chinesee Festival of the Nine-Emperor Gods), gdzie jak mocno podejrzewano, zanieczyszczony aflatoksynami makaron spowodował śmierci trzynaściorga dzieci spośród czterdziestu pięciu ofiar zatrucia.
      Wyobraźmy sobie teraz co by było gdyby komuś zaświtał w głowie pomysł wyprodukowania dużej ilości tych toksyn i zastosowanie ich na wybranym obszarze?
      Otóż według mnie ten pomysł zaświtał Hitlerowi, Hessowi i całej ich gwardii przybocznej. Sposób wręcz doskonały i niezagrażający ludzkości, a tylko regionalnie.
      A co skłania mnie do wysunięcia takiej tezy?

      Usuń
    3. 3
      Do wyprodukowania ogromnej-wystarczającej ilości takich toksyn potrzebne było by ogromne laboratorium. Bezpieczne laboratorium odporne na ewentualne bombardowania i niedostępne w zbyt łatwy sposób. Laboratorium to musiało by posiadać odpowiednie warunki środowiskowe, a więc odpowiednią stałą wilgotność, stałą nie za niską temperaturę i ciemność. Laboratorium takie musiało by gwarantować, że hodowany grzyb nie wydostanie się sam na zewnątrz. Wszystkie te warunki spełnia KOMPLEKS RIESE.
      Do tego musiano mieś odpowiednie miejsce do przygotowania pod tą produkcję zboża. Miejsce to musiało umożliwiać jego właściwe osuszenie i pozbawienie całej masy niepotrzebnych pleśni, grzybów i szkodników. W miejscu tym musiano takie zboże w odpowiedni sposób przygotować gazując je albo dwutlenkiem węgla co stosuje się do dziś, albo w procesie wysokiej temperatury. Ten pierwszy sposób gwarantował nie pozostawieniu na ziarnach czynników chemicznych jakie dziś i wtedy też stosowano, które całkowicie pozbawiło by zboże wartości odżywczych dla wybranych grzybów. Ten drugi sposób również ponieważ poprzez ogrzewanie go do 60-70 stopni obniżyło by się jego zdolność kiełkowania co w tym przypadku było na rękę, ale zachowało zdolności odżywcze dla grzybów. Do obu metod potrzebna była duża ilość prądu dostarczana potężnym okablowaniem. Jedynym takim miejscem do przygotowania odpowiedniej ilości zboża pod produkcję wybranych grzybów był jakiś silos z odpowiednią potężną infrastrukturą wokół. Potrzebne było wokół niego okablowanie i orurowanie doprowadzające gaz, prąd i pozwalające wytworzyć odpowiednie warunki przygotowawcze dla zboża.
      Takim miejscem według mnie była słynna muchołapka w Ludwikowicach kłodzkich. Według mnie cała jej infrastruktura, a raczej ślady pozostałe po niej wskazują, że był to silos do przechowywania zboża przygotowywanego do dłuższego przechowywania lub użycia do produkcji grzybów z rodziny Aspergillus.
      Notabene miejsce to jest przecież usytuowane w sąsiedztwie nie tylko najbardziej znanego kompleksu Riese, ale kompleksu w Ludwikowicach, który do dziś stanowi największą zagadkę i jest najmniej zbadany.

      Usuń
    4. 4
      Załóżmy jeszcze raz hipotetycznie, że Niemcy pracowali nad bronią doskonałą mającą unicestwić inne narody co było bez wątpienia ich celem. Załóżmy, że sposobem na to nie był atom czy jakaś zaraza mogąca im samym zaszkodzić, a właśnie broń biologiczna doskonała jaką również niewątpliwie byłby grzyb Aspergillus Niger lub Flavus istniejący już w grobowcach starożytnego Egiptu i średniowiecznych królów o, którym Niemieccy naukowcy na pewno wiedzieli skoro dysponowali do tego już wtedy wystarczającą wiedzą i przesłankami by go szukać.
      Żeby go jednak zastosować należało wpierw podbić inne narody i pozbawić je zdolności obronnej. Stąd taki pęd na Rosję stanowiącą główne zagrożenie dla realizacji planu podbicia innych narodów, a następnie wycofania się z terenów podbitych i użycia owej ostatecznej broni wobec bezbronnej ludności.
      Tylko w taki sposób Niemcy mogli zrealizować swój plan poszerzenia przestrzeni życiowej domniemany przeze mnie. Nie udało się bo Rosja okazała się zbyt silna. Musieli się wycofać i zniszczyć wszelkie ślady swej działalności w Riese lub tak je ukryć by po dziś dzień były dobrze schowane.
      Zadam na koniec proste pytania.
      Jakie inne miejsce było by odpowiedniejsze od Riese do wyprodukowania super broni biologicznej?

      Cdn ponieważ pisałem to jako pierwszy tekst uwzględniając najważniejsze przesłanki do wysnucia tej hipotezy. Pozostało jeszcze kilka wymagających z mojej strony przygotowania i sprawdzenia.
      Koniec, ale cdn

      Usuń
  14. Ja wiedziałem, że wam kopary opadną i was zamuruje, ale do tego stopnia?!
    Ani jednego komentarza! Ani pozytywnego, ani hejterskiego!?
    Ja się spodziewałem burzy w internecie na miarę otwarcia wrót, tysięcy emaili z gratulacjami i dziesiątek telefonów z pochwałami, że odkryłem tajemnicę Riese, a tu qrwa kompletna cisza! :(
    Jeżdżę od kilku godzin spełniony, że dokonałem wiekopomnego odkrycia po lasach wokół Warszawy i co rusz przystaję by sprawdzić na tablecie czy ktoś cóś napisał i nic.
    Myślę sobie pewnie muszą to przetrawić, jasne jak każda prawda jest szokująca i myślę se muszą się do niej przyzwyczaić. Nic to wsiadam na motor i jadę dalej, pewnie za godzinę będą pierwsze komy. Jadę tak i jadę no i znów staję. Otwieram neta, a tu znów nic. Myślę se no tak albo ich tak zamurowało z wrażenia, że nie wiedzą co powiedzieć, albo wszyscy wzięli mnie za jeszcze większego wariata niż Kwietnia.
    Myślę se skoro Kwiecień ma swojego wilkołaka i ma tysiące fanów to ja też mogę mieć swojego grzyba Aspergillusa. Może grzyb to stworzenie nie tak spektakularne co wilkołak, ale myślę se kilku fanów na niego załapię... może jaka książkę, przewodnik czy audycję nawet zrobię. Dwie dychy od płyty to chyba nie wygórowana cena, snuję sobie w myślach plany i oczami wyobraźni obliczam ile to by było kasy za 10 tysięcy sztuk? No bo co to jest 10 tysięcy na Polski rynek? Samych zjebów Kwietnia jest już prawie 3 miliony więc łudzę się, że gro nabywców mojej płyty może udało by mu się nieco podiwanić?
    Mija kolejna godzina na rozważaniach. Znów gdzieś staję, loguję się i nic!
    Uuuuuu myślę sobie niedobrze. Minę mam mieszaną i nie wiem co myśleć. Może popełniłem jakiś błąd w logice rozumowania i koncept nie spodobał się czytelnikom, rozważam?
    No, ale po chwili namysłu przecież widzę, że nie, że ciąg zdarzeń i możliwych okoliczności zawarłem w logiczną całość w dodatku mającą również logiczne uzasadnienie w realiach. Nie pomieszałem dat i żadnego kitu nie wcisnąłem. Wszystko można sprawdzić, wszystko się zgadza. Tak więc myślę se możliwość o jakiej napisałem w porównaniu z innymi teoriami, koncepcjami i hipotezami jest nawet najbardziej logiczna ze wszystkich. A moze za logiczna, dumam tak i wracam późnym wieczorem do domu.Po drodze ostatni raz staję pod kolumną Zygmunta gdzie wieczorami zjeżdżają się motocykliści i sprawdzam komentarze.
    Niiiic :(((
    Już nic nie myślę.
    Myślę tylko, że odwaliłem kawał logicznie dobrej roboty, która bije na głowę te wszystkie wilkołaki, latające dzwony na wirującą rtęć czy kosmiczne statki matki obcych lądujące na tej nieszczęsnej muchołapce.
    Wracam więc do domu nieco zasępiony, ale spełniony bo czyż jest coś lepszego jak odkryć największą tajemnicę XX wieku i cieszyć się nią w samotności?




    :))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie gorączka Riese. Okazuje się, że to, co spotkało Kwietnia, jest zaraźliwe. :-)

      Usuń
    2. No wreszcie jakiś komentarz! A już myślałem, że was wszystkich Aspergillus załatwił na amen :)

      Usuń
    3. Bo nie przemyślałeś sprawy - nie ta ścieżka. Kwietnioznawca wejdzie do sztolni, wrota się otworzą i hosanna.. jest w co wierzyć. Albo taki wilkołak... kwietniowyznawca pójdzie w las spotka wilkołaka, 2 - 3 wyuczone ciosy, kriopijca leży i hosanna.. A u Ciebie co... ? Pójdzie się do tych sztolni, złapie jakiegoś egipskiego trypla... 4-6 miesięcy i zakopują w dole. Ani tu chwały ani zbawienia ani bohaterstwa.. panie z czym do ludzi? :)

      Usuń
  15. Przepraszam że pytam co za prochy ci w tej wawie zapodają że masz takie wizje ? co za bzdety ten koleś zapodajesz ?
    walczysz z kwietniem a sam nie jesteś lepszy ! UWAGA KOLEŚ SIEDZI NA KOŃCU ŚWIATA I JEST TAK ZAJEBISTY W SWOIM MNIEMANIU ŻE ROZWIĄŻ WAM TAJEMNICE RIESE ???!!!! CZAS SPADAĆ Z TEGO BLOGA !!! -wiem że nie zamieścisz tego posta :-) ale mnie to wali ,kopię roześle po wszystkich forach godzina wysłania i gdzie i brak twojej reakcji :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? Zzaatakował mnie pleśniak Asperwirrus zmutowany w procesie nazistowskiej obróbki genetycznej.
      Ja ci też radzę spadać z tego bloga bo nie dorosłeś do największych odkryć XX wieku

      :)

      Usuń
  16. "bo nie dorosłeś do największych odkryć XX wieku" i kto mówi???? Na irokeza proszę i morda w kubeł :-) Płacę i wymagam !

    OdpowiedzUsuń
  17. Spadamy z tego bloga chłopaki, troszkę było śmiesznie, trochę strasznie :-)Blog był miejscem walki z kwietniem ! i TYLKO TYM !
    admin chce rozwiązać tajemnice ????A to dobre ?! buhahahahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie che!!!!
      Rozwiązał nie widzisz tego!!!!

      :)

      Dobra. Może tak jak już coś kurwa macie do napisania to z sensem, argumentem, za, przeciw itd bo jak na razie dopuszczamy komentarze, które kompletnie nic nie wnoszą i, z którymi nie ma jak polemizować.
      Wiele komentarzy na tym zajebanym blogu jest niestety tego typu kierowanych do Kwietnia. Te w, których jest merytoryka i argument nikną w potoku takiego gówna. Ja rozumiem, że czasem chce się pohejtować, ale MOŻE DO CHUJA WACKA WPIERW JAKIŚ ARGUMENT, A POTEM LANIE SRAKI KOMUŚ NA ŁEB?
      JA I KILKA TU OSÓB PISZEMY Z SENSEM JEŚLI CHCEMY COŚ OBALIĆ. NIGDY NIE PISZEMY W STYLU GÓWNA HEJTOWEGO.
      Tak więc wysilić szare komórki i pisać z sensem, a potem drwić. Taka jest kolejność. Dopuszczalna.

      Usuń
  18. To był eksperyment. Chcieliśmy zobaczyć czy potraficie ustosunkować sie merytorycznie do pewnej hipotezy. Nie potrafiliście. Mieliście na to kilka godzin. Dopiero zaczęliście popisy gdy Tomasz wrócił z terenu i napisał posta pół żartem pół serio. Widzę, że antykwietniowcy w 99% składają się z takich samych pojebów co kwietniowcy nie umiejąc nawet zabrać głosu w merytoryczny sposób. Dla tego zakończyliśmy dopuszczanie komentarzy w stylu powyżej.
    Przyjmujemy każdą krytykę, ale w grzecznej i merytorycznej formie tak by było jak to kwiecień powiada "Merytorycznie, bez kurwa wulgaryzmów i ataków ad personam"
    Jak mamy z wami dyskutować skoro nikt nawet nie odniósł się do żadnej kwestii z hipotezy Tomasza?
    Oczywiście, że jest absurdalna z punktu widzenia przeciętnego człowieka, ale czy nie ma w niej ziarnka pewnej możliwości?
    Większość z was przyjmuje coś na, albo ok, albo nie okey bez zastanawiania się nad poszczególnymi wątkami i kwestiami. Reprezentujecie najniższy poziom intelektualnej sprawności. Przyjmujecie coś tylko wtedy gdy pasuje wam do waszych wyobrażeń, ale nic ponad to. I w dodatku nie potraficie tego uargumentować czemu coś się wam podoba, a czemu nie. takie głosy sa kompletnie bezwartościowe. Dla tego tacy jak kwiecień snuja dziesiątki teorii wiedząc, że wśród tego tłumu imbecyli analfabetów nie umiejących wyrazić swej dezaprobaty nie znajdzie się nikt kto by to zrobił i potrafił. Stąd jego popularność, ale pozorna.
    Dla tego od tej pory dopuszczamy komentarze WYŁĄCZNIE ODNOSZĄCE SIĘ DO POSZCZEGÓLNYCH KWESTII CZY TO DOTYCZĄCYCH TEORII KWIETNIA CZY TEJ JEDNEJ TOMASZA.

    Zrozumiano kurwa?

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, fajna retrospekcja Tomasz! Jak widzę, tak jak napisałeś Gall, ludzie nie dorośli (lub niej mają tylu lat XD - tu patrz bardzo możliwe ...) aby nie zrozumieć pisanego tu tekstu ... Cóż POlska to Ciemnogród i "chyba" nic z tym się nie da zrobić ... Na koniec tylko dodam - myślenie nie boli; naprawdę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoria o spichlerzu zbożowym w muchołapce i produkcji zabójczej pleśni jest tak samo dobra jak wszystkie inne. Nikt z tych mądrali badających temat nawet nie zbliżył się do jej tajemnicy, a tylko snuje głupoty o napędach antygrawitacyjnych. To co napisał Tomasz jest przynajmniej bardzo mocną poszlaką uzasadnioną realiami tamtych między wojennych czasów. Ale żeby cokolwiek dowieść trzeba badań i to wcale nie wykraczających poza ramy współczesnych możliwości kryminalistycznych. Czemu żadnemu z badaczy nie przyszło do łba by zbadać próbki gruntów w Riese, próbki skał i rumoszu w samych sztolniach, wokół tej całej muchołapki i wszędzie tam gdzie można by znaleźć jeszcze jakieś chemiczne ślady działalności nazistów? Przecież jeśli cokolwiek tam robili czy to produkowali broń chemiczną, biologiczną, atomową itd to muszą po tym pozostać jakieś mikroślady. Nawet ślady biologiczne wskazujące na istnienie szczątków ludzi tam pogrzebanych. Tymczasem badacze ograniczają się do dreptania wokół tych miejsc i zrobienia kilku zdjęć lub co najwyżej pokicania w niektórych z miernikiem promieniowania. Żarty i dziecinada.
      Pan Cera na przykład jako zawodowy oficer bada to Riese i bada, bada i bada i bada tak sobie od lat 70 tych i nic nie wybadał. Czemu on nie podjął z racji zawodu i kwalifikacji no i możliwości badań nad próbkami gruntu i nie wykorzystał wszystkich dostępnych środków naukowych? To samo tyczy się innych mających do nich dostęp.
      Nie wyobrażam sobie by przy przedsięwzięciu dostępnych środków kryminalistycznych nie ustalić czym była ta muchołapka. Badania chemiczne infrastruktury na 100% wykazały by do czego służyła i sprawa była by jasna.
      Kwiecień opowiadał jak oddał kawał ołowiu z akumulatora do analizy chemicznej wymachując nim przed kamerą-żenada, ale takich analiz należało by zrobić wiele.

      Usuń
    2. Podzielam zdanie przedmówcy i Tomasza!
      Skoro naziści słali po całym świecie swych naukowców w poszukiwaniu korzeni rasy Germańskiej oraz z taką determinacją badali historię ludzkości przekopując starożytne zapiski i okultystyczne annały to na pewno nie omieszkali dociekać przyczyn śmierci badaczy egipskich i doniesień o klątwach faraonów. Co więcej na długo przed odkryciem grobowca Tutenchamona odnotowywano cały szereg tajemniczych zgonów wśród poszukiwaczy w egipcie. Niemcy nie byli tacy tępi by tej kwestii nie zbadać. Może dla tego o tym się nie pisze za dużo bo właśnie ta kwestia była jedną z największych tajemnic nazistów.
      A na marginesie użycie banalnie prostego w wyhodowaniu grzyba Aspergillus Niger to zabójstwo doskonałe, Nigdy nie wiadomo jakie u kogo wywoła objawy i nikt bez specjalistycznych badań nie ustali co daną chorobę wywołało. lekarze zwykle badają objawy, ale nie poświęcają badań na ustalenie ich przyczyn. Takim grzybem można się zatruć potencjalnie wszędzie i kto udowodni, że komuś ktoś go podsypał?
      Mnie ciekawi inna kwestia bo tego nigdzie nie słyszałem, czy wśród badaczy Riese odnotowano jakieś tajemnicze zgony tak w ogóle?

      Usuń
    3. Hitler w przeciwieństwie od wielu z jego otoczenia tępił wszelkich szarlatanów, astrologów, magów i okultystów. I to jest fakt niepodważalny. Z drugiej strony jego najbliższe otoczenie jak Hess, Himmler i kilkunastu innych zajmowało się okultyzmem co pozornie-powtarzam pozornie kłóciło się ze stosunkiem Hitlera do okultyzmu. Dla czego taki stan rzeczy istniał?
      Istniał taki stan rzeczy dla tego ponieważ Hitler wiedział, że w wiedzy tajemnej są zakodowane jakieś informacje dotyczące zdobyczy nauki starożytnych i średniowiecznych "magów" Hitler chciał mieć do tej wiedzy dostęp, ale bynajmniej nie z racji swego okultystycznego przekonania tylko by znajdować w niej wiedzę stricte naukową lub wiedzę inspirującą do podejmowania pewnych naukowych eksperymentów. Dla tego pozwalał całej rzeszy badaczy okultystycznych na praktyki tego typu, ale tylko po to by owi wyznawcy byli źródłem dostarczania tej wiedzy. gdy któryś doszedł w swych badaniach za daleko i zaczął orientować się, że w zapiskach starożytnych i średniowiecznych zapiskach jest zawarta wiedza medyczna i inna likwidował niewygodnych badaczy-okultystów pozostawiając tych, którzy nie stanowili zagrożenia wyjawienia odkrytych tajemnych informacji. By to wszystko kontrolować Hitler musiał mieć ludzi nadzorujących ten rzekomy okultystyczny nurt. Większość z jego najbliższych współpracowników nadzorowała prace nad zdobywaniem wiedzy z okultystycznych źródeł, ale z okultyzmem nie miała nic wspólnego choć dziś wielu im przypisuje, że byli okultystami.
      Zastępca Hitlera Rudolf Hess o, którym pisałem w swych trzech artykułach był faktycznie owładnięty okultyzmem i to on zainspirował Hitlera w więzieniu do podjęcia walki o władzę, a potem zapanowania nad światem. Posługując się starozytnymi przepowiedniami i nie tylko wmówił Hitlerowi, że jest tym wybranym i, że może on odmienić losy Niemiec. Do tego jak JA się domyślam naprowadził Hitlera na pewne informacje zawarte w okultystycznych podaniach o tajemnych siłach. Hitler głupi nie był skoro nie wierzył w żadne tajemne siły i pewnie domyślał się, że stoi za nimi nie nadnaturalna siła tylko nauka. Dla tego pozwolił Hessowi na, którego objąć rolę zastępcy widząc, że tylko Hess był w stanie skonsolidować badania nad wiedzą tajemna i zaszyfrowanymi w niej informacjami dotyczącymi nie sił nadprzyrodzonych, ale nauki.
      Jak wiadomo Hess w 1941 roku poleciał samotnie do Angli sam kierując samolotem w jakąś tajemniczą misję. Do dziś trwają spekulacje jaki był jej cel, ale dowiemy się tego być może w 2016 kiedy akta dotyczące tej misji zostaną odtajnione. W każdym razie fakt jest faktem, że zastępca Hitlera podjął tak niewytłumaczalne działanie.
      Czy poleciał do Anglii by pertraktować ugodę i współpracę przeciwko Rosji, a może poleciał by czymś zaszantażować Anglię?
      Wszystko jest możliwe. Z racji tego, że został aresztowany i przesiedział kilka lat w więzieniu do procesu Norymberskiego raczej sądzę, że poleciał do Anglii z niezbyt przyjazną propozycją.
      Tym sposobem Hitler można rzec pozbył się niewygodnego nawiedzonego okultystycznego przyjaciela, który zrobił co jego i zniknął czyli wprowadził Hitlera w świat okultystycznych tajemnic, z których według mnie Hitler wyciągną właściwe wnioski szukając w nim nie pomocy sił nadprzyrodzonych tylko nauki zakodowanej w podaniach.
      Myślicie, że nie było i nie ma na tym świecie wystarczająco inteligentnych ludzi by czytając o mocach nieczystych nie pokapować, że musi za nimi stać jakaś wiedza i czysta nauka? Hitler do takich moim zdaniem należał bo ja sam do nich należę i dla tego uważam wszystkich ezoteryków za nieinteligentnych idiotów.

      Usuń
    4. I jeszcze mały suplement do poprzedniego mojego wpisu o czym nikt nie wie.
      Dla mnie jest pewne, że Hitler i gwardia przyboczna musieli coś mocnego wyczaić z tej całej okultystycznej wiedzy co dawało im pewność wygranej wojny.
      Dla mnie są tylko dwie możliwości. Albo broń fizyczna jakaś super rakieta lub bomba, albo broń biologiczna. Ta druga jest bardziej prawdopodobna z bardzo prostego powodu. Do czasów II wojny światowej świat nękany był setkami plag.i to one stanowiły dla ludzkości główne zagrożenie. To o nich rozpisywały się średniowieczne podręczniki magiczne i medyczne i szukano na nie lekarstw. Cały okultyzm był w zasadzie oparty o rzucanie czarów wywołujących plagi lub choroby. Magiczne annały zawierały tysiące receptur mikstur trujących i na różne sposoby pozbawiające wrogów życia. Opisane były w nich składniki co mieszać, jakie rośliny, jakie szczątki zwierząt i tak dalej, a potem opisywano jakie są efekty ich stosowania. Nikt wtedy nie wiedział, że owe składniki zwierzęce i roślinne zawierają właściwe sobie bakterie i wirusy, które dają odpowiedni różny efekt. W procesie przygotowawczym tych składników zwierzęco roślinnych wytwarzały się odpowiednie pleśnie, grzyby i zarazki. A tu łapka nietoperza, albo język jaszczurki do tego jakieś ziele czy nasiona czegoś tam i mamy pożywkę dla zabójczych określonych pleśni, których toksyny wyprawiają na tamten świat każdego kto je choćby liźnie lub tylko dotknie.
      Myślicie, że Hitler przy współpracy z naukowcami nie doszedł do podobnych wniosków co ja? A jakże mógł jak najbardziej co uzasadniałem wcześniej. Dla tego naziści studiowali całą tą magiczną wiedzę w poszukiwaniu odpowiedniej pożywki dla odpowiedniego wirusa. Niemieccy biolodzy juz wtedy wiedzieli, że różne choroby występują na różnych pozywkach. A magiczne annały wraz z całą tą okultystyczną wiedzą mogły być dla nich kopalnią wiedzy o pozyskiwaniu odpowiednich śmiercionośnych zarazków. I może dla tego o tym sie nie mówiło do tej pory?

      Łapka szczura, ogon jaszczurki, genitalia kota, nasiona ciecieżycy, i krew nietoperza. Zmiksować z mlekiem kozim i odstawić na tydzień. Dałem tylko prosty przykład jak dane składniki mogły pozwolić wytworzyć odpowiedni rodzaj bakterii. Myślicie, że Niemcy byli na tyle głupi by się tego nie domyślić kiedy gnali na wszystkich frontach nauki do znalezienia broni doskonałej?

      Usuń
    5. Kwiecień od samego początku przedstawia wszystkich nazistów jako owładniętych manią okultyzmu szaleńców dążących do podboju świata za pomocą i z pomocą sił nadnaturalnych. Tomasz zaś na odwrót logicznie uzasadnia, że było całkowicie odwrotnie, że naziści tylko pod płaszczykiem wyznawania okultyzmu szukali w jego podaniach wiedzy naukowej na wszystkich płaszczyznach nauki dającej się wykorzystać do tego podboju i ta argumentacja bardziej do mnie przemawia nić schizy Kwietnia.

      Usuń
  20. Po pierwsze czesc ludzi ma zycie i w piatek nie marszczy pingwina po nocy przed kompem, wiec bol dupy o brak nawaly komentarzy jest troche nie na miejscu.

    Po drugie mysle ze czesc ludzi dostala dysonansu poznawczego, czy Presti oszalal, czy uchlal sie, czy prowokuje itd, bo to do niego niepodobne, takie wymyslanie teorii ze tak powiem-z dupy wzietych.

    Po trzecie-czemu z dupy wzietych? Wyjasniaim z miejsca.
    Zaklad w Ludwikowicach Klodzkich jest calkiem dobrze udokumentowany, sa zdjecia, sa swiadkowie zarowno z przed wojny jak i z czasow wojennych. Kopalna Wenceslaus nie wziela sie znikad, jest udokumentowana tak jak i Alfred Nobel Dynamit AG (DAG) a chlodnia kominaowa byla...najzwyklejsza chlodnia kominowa.
    Zwykly kombinat przemyslowy i produkowano tam amunicje a nie badano gnijace zboze.
    To ze Witkowski zrobil z tego zrodlo dochodu i sensajce z dupy wyssana, naklepal o tym ksiazek a banda czubow uwierzyla w fantazyjne opowiesci o latajacych dzwonach nie kwapiac sie o zglebienie calkowicie przyziemnego tematu , nie zmienia faktu ze to najzwyklejsza podstawa chlodni kominowej-nie silosa, nie elewatora, nie jakiejs uwiezi dla niesamowitych technologii tylko kurwa najzwyklejsza chlodnia kominowa.
    Pierdolna chlodnica-nic wiecej!
    Nie spotaklem sie z zadna poszlaka wskazujaca ze Niemcy podejmowali jakiekoleiwk dzialania w zwiazku z takimi grzybami ani nawet ze o nich wiedzieli a przy niemieckiej biurokaracji COS BY SIE ZACHOWALO nawet jesli byly by to najtajniejsze badania, po wojnie zostalo by to naglosnione a winni badan nad taka bronia zostali by ukarani w pokazowych procesach. Nie ma zadnych dokumentow, zeznan swiadkow ani dowow fizycznych wiec teoria nie ma najmniejszego umocowania w rzeczywistosci.
    Niemcy prowadzili badania nad bronia bilogiczna w Auschwitz, szczegolnie nad chorobami zakaznymi co zostalo dobrze udokumentowane, wiec jesli chcieli by przetestowac ten grzyb to zrobili by to wlasnie tam a nic takiego nie mialo miejsca inaczej znalazlo by to sie w raportach Głownej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce.
    Poza tym jaki cel mialo by umieszczanie takiego elewatora w kombinacie zbrojeniowym? Takie cos mozna by badac na malej farmie, gdzies w Bawarii bez wzbudzania jakichkolwiek podejzen, w miejscu gdzie istnieje cala infrastruktura wiec LK ze wzgledu na wartosc zakladu zdecydowanie odpadaja.
    Dodam jeszcze raz-gdyby Niemcy wiedzieli o tych grzybach a raczej gowno wiedzieli w tym teamcie jak wiekszosc owczesnego Swiata.
    Tak wiec teoria ta nie ma umocowania w realiach, nie ma jakichkolwiek przeslanek, ani w dokumentach, ani w zeznaniach swiadkow ani w poszlakach materialnych.
    Nic, wiec zaden szanujacy sie eksplorator nie marnowal by czasu na gonienie takiego mirazu na ktory nie ma nawet najmniejszych poszlak.

    Rownie dobrze moge wymyslic teorie ze w tej "mucholapce" mieszano nazistowski, supertajny klej, ktorym chieli sklejac ruskie czolgi-jeb w czolg i caly sie skleja w pizdu no i jeszcze ten klej rozpuszcza sie po 72h na proste skladniki organiczne dlatego nie zostal po nim zadny slad w terenie.
    :)

    Co do samej Klatwy Tutanchamona to nikt nic nie wiedzial o zadnym grzybie ani plesni przed wojna, spora czesc smierci jest przypadkowa i nie spowodowana zadnym grzybem, choc takowe oczywiscie istnieja. Polecam zapoznac sie z "The Skeptic Encyclopedia of Pseudoscience" s.258 gdzie legenda o "klatwie" jest rozwalona w drobny mak:

    http://books.google.com/books?id=Gr4snwg7iaEC&pg=PP14&lpg=PP14&dq=%22skeptic+encyclopedia+of++pseudoscience%22&source=bl&ots=bCwDaMDyVn&sig=VY_BJuRBZW1de54Hj6Y7L3h4Qv0&hl=en&ei=jlNxStPINpSAswOL8Y3aCA&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=6#v=onepage&q=%22skeptic%20encyclopedia%20of%20%20pseudoscience%22&f=false

    No i grobowiec Tutanchamona odkryl Carter w 1922 roku, prace rozpoczeto jesienia 1917 ale przez piec lat gowno znalezli, wiec teoria obalona jak flacha 0.5L.
    Pozdrawiam.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wczesniej tak sie spieszylo z komentazami a teraz jak kompleksowo odpowiedzialem to nie ma publikacji?
    :)

    Jeszcze kilka malych detali poza wymienionymi w moim dlugim poscie, poza tym ze grobiowiec Tutanchamona Carter odkryl w 1922 a Hiszpanka szalala w 1918-1919 i zostala dobrze udokumentowana-przyczyna byla odmiana podtypu H1N1 wirusa A grypy co doskonale udokumentowano, nie bylo zadnych patogenow(kilka lat temu po ekshumacji ofiar nakrecono prtogram gdzie naukowcy dzielili sie wynikami badan, zdnych obcych patogenow nie znaleziono tylko potwierzono H1N1.
    Rudolf Hess przeprowadzil sie do Niemiec w 1908 majac 14 lat, jeszcze przed wielkimi odkryciami w Egipcie, tak wiec niebardzo mogl sie nimi zachwycac.
    Na drzwiach grobowca Tutanchamona nie bylo zadnej inskrypcji, to miejska legenda stworzona przez prase, tak samo jak wiekszosc zgonow ktore miala zwykle, prozaiczne przyczyna a nie zabojczy patogen.
    O DAG nie wspomne bo rece opadaja jak slysze kolejne wersje czym mogla byc zwykla chlodnia kominowa...

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaraz czy ja dobrze zrozumiałem czy nie ? muchołapka miała być silosem na zboże ???

    OdpowiedzUsuń
  23. Dodam jeszcze raz-gdyby Niemcy wiedzieli o tych grzybach a raczej gowno wiedzieli - kurwa człowieku ogarnij się ! Sporysz jest znany min od średniowiecza !Zakażona mąka tym grzybem była nazywana mąką biednych ! Co za kurwa bzdety tu wciskacie ?!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ostatnio wchodząc na ten blog i czytając te "rewelacje" sprawdzam dwa razy czy nie popełniłem błędu i nie wlazłem przez przypadek na blog kwietnia ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. No dobra :)
    Wymyśliłem tą hipotezę eksperymentalnie. Chciałem zobaczyć waszą-spóźnioną reakcję i przez chwile poczuć się jak odkrywca. Przez chwilę stać na piedestale chwały w przekonaniu o wielkim odkryciu. Stanąłem w roli Kwietnia i pozbierałem pewne fakty i poszlaki do kupy by jak najbardziej uwiarygodnić swe przekonanie. Okazało się, że bardzo trudno było się rozstać ze swoimi przypuszczeniami nawet w obliczu obalających je argumentów. Po raz pierwszy w życiu zrozumiałem jak to jest spłodzić coś i nie chcieć sie przyznać do błedu, a raczej pożegnac własne domysły i przekonania. Oczywiście od samego początku starałem zachować zdrowy rozsądek popierając swe przypuszczenia istniejącymi MOŻLIWYMI MOŻLIWOŚCIAMI. Nie wymyśliłem niemożliwego absurdu jak Kwiecień wilkołaki czy zmutowane dżdżownice przekopujące Riese pod nadzorem esesmanów tylko coś autentycznie realnie istniejącego i prawdopodobnego. Muszę przyznać, że przez chwilę liczyłem, że po mimo eksperymentalnego zamysłu jednak trafiłem w dziesiątkę! Tak moi drodzy w trakcie pisania swej teorii im bardziej zagłębiałem się w fakty tym bardziej na to liczyłem. Oczywiście nie na 100% bo sam zdawałem sobie sprawę z małej prawdopodobniej mojej hipotezy, ale jednak tak. Dzięki temu poczułem jak to jest być przez chwile takim Kwietniem, Figlem, Witkowskim czy czort wie kim jeszcze z tych twórców niedorzecznych teorii. dzisiaj w trasie na postojach czytałem wasze komentarze i śmiałem się z nich, a właściwie z tego co pisaliście bo niektóre teksty były zabawne po mimo, że jeden i ten sam autor mnie obrażał czasem. To tez nie powiem zabolało trochę, ale dzięki temu również teraz wiem jak musi boleć tych Kwietniozjebów gdy to ja i my obdzieramy ich do gołej skóry z absurdu na różne sposoby.
    Jak widzicie na upartego można stworzyć najbardziej absurdalną hipotezę i tak samo bez trudu ją obalić. Tylko to drugie wymaga pracy i wysiłku, znajomości rzeczy i CHĘCI DO NAPISANIA DEMENTI czego wielu jednak nie ma.
    Liczę, że Ci co mnie tak atakowali-słusznie w niektórych kwestiach- z równą zaciętością dalej będą mnie i nas wspierać w udowadnianiu Kwietniowi i innym kłamstw i konfabulacji.
    Czekają nowe posty Kwietnia do ogolenia więc będzie co robić w nocy i jutro.

    PS
    Tak zupełnie na marginesie zapytam, tak z czystej ciekawości no wiecie...
    Która teoria chociaż obie oczywiście są głupie wydaje się wam bardziej prawdopodobna? Czy Kwietnia z wilkołakami-zmutowanymi istotami wilkoludzio podobnymi czy moja z tym Aspergillus Niger?

    :]

    OdpowiedzUsuń
  26. Odpowiedzi
    1. No tak oczywiście, ale wilkoludzie nie istnieją, a Aspergillus Niger tak....

      :]

      Usuń
    2. I nie wczuwaj się w rolę daunów , bo może Ci tak zostać na stałe ;).

      Usuń
    3. No niestety to ryzyko nas wszystkich, którzy czytają takich Kwietnołaków. Prędzej czy później każdy dostanie swego Aspergilliusa

      :]

      Usuń
  27. Słuchajcie z tym Aspergilliusem to rzeczywiście była pomyłka, ale...

    Kwiecień miał trochę racji z tymi wilkołakami tylko czegoś nie doczytał, coś źle zinterpretował i wyszły mu wilkołaki.
    Otóż Niemcy chcieli podbić świat za pomocą nie armii zmutowanych wilko-ludzi tylko wyhodowanych psów mieszańców wilka z rottweilerem zarażonych wścieklizną.
    Dowodem na to jest zamiłowanie Hitlera do owczarków Niemieckich. Hitler wiedział, że to są psy o dużym stopniu agresywności, ale same w sobie były by zbyt słabe by wykorzystać ich potencjał. Dla tego Niemcy rozpoczęli eksperymenty z wyselekcjonowania odpowiedniej rasy psów by były silne, agresywne i duże. Do tego potrzebowali dużej ilości tajnych pomieszczeń przypominające klatki hodowlane, a takimi były korytarze w Riese. Zapewniało to całkowitą dyskrecję i odizolowanie tych mutantów pso-wilków od reszty świata.
    Z opowieści Kwietnia wynika, że to co zajrzało mu do studni wcale nie było wilkołakoczłowiekiem tylko mieszanką owczarka Niemieckiego, Rotweillera i wilka. A głos, który usłyszał to był głos właściciela, który wołał go do nogi.
    Taki mieszaniec był wyrośnięty i z pyska przypominał jakiegoś nieznanego stwora. Niemcy hodowali je na masową skale by przed wypuszczeniem na zgrupowania wroga zarazić je wścieklizną.
    Wściekliznę tę pozyskiwali z lisów złapanych na polach Riese, które trzymali w jakimś odpowiednio dużym wielokondygnacyjnym magazynie, zbiorniku czy silosie. Nie jest wykluczonym, że muchołapka w Ludwikowicach była kiedyś takim miejscem. Lisy w niej mnożyły się i były szczelnie zamknięte. Pod spodem cała sieć rur podłączonych do tej muchołapki odprowadzała do zasobników wokół ślinę tych lisów, którą toczyły trawione chorobą. Potem tę ślinę wstrzykiwano tym mutantom i przygotowywano do walki.
    Kolejna tajemnica nazistów rozwiązana.
    /.../

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie wilkołaki tylko psy, nie Aspergillus tylko wścieklizna.

      Wspaniała dedukcja :-)

      Usuń
    2. Pierdolisz, najebał się jak zwykle wpadł do rowu i widział reksia :).

      Usuń
    3. Nie jest wykluczonym, że muchołapka w Ludwikowicach była kiedyś takim miejscem. Lisy w niej mnożyły się i były szczelnie zamknięte. Koleś przeskoczyłeś samego kwietnia i to o dobre 2m ! Gratuluje !Straciłem cały szacunek do tego bloga -to raz a dwa ,w tym momencie całą swoją dotychczasową benedyktyjską pracę spuściłeś w kiblu ! I hipotetycznie zakładam że nawet nie masz tej świadomości :-) Twój blog wali mnie to :-)I tak tego nie opublikujesz :-)

      Usuń
    4. Ty anonimowy z 01:07:00 Tu daunie :)
      Łatwo się dajesz zrobić w chuj :)))

      Usuń
    5. Kuty-asie ja? To nie mój blog ! Więc to ty sobie wystawiasz laurkę nie ja ! I hipotetycznie zakładam(hehehe) że zraziłeś się od kwietnia o wiele czyś gorszym niż sporysz -o którym tak na marginesie nie miałeś zielonego pojęcia :-) Serdecznie pozdrawiam i dużo zdrówka życzę -przyda się :-)

      Usuń
    6. ODWOŁUJE CO POWYŻEJ NAPISAŁEM, KAŻDĄ SWOJA DOTYCHCZASOWA HIPOTEZĘ!
      MYLIŁEM SIĘ KOLOSALNIE! WŁASNIE ODKRYŁEM PRAWDZIWA TAJEMNICĘ RIESE SŁUCHAJCIE:

      Że ja tego wcześniej nie widziałem to można zrozumieć, ale żeby na to nie wpadł nasz genialny badacz Jerzy Cera to zadziwiające! :)
      Otóż Jerzy Cera wpadł kiedyś na trop tysięcy szczurów idących drogą pomiędzy Walimiem, a Pieszycami. Jak opowiadają świadkowie do których dotarł twierdzą, że były ich nawet setki tysięcy!!!
      Tak, tak setki tysięcy, a mówi o tym wydarzeniu w 8 minucie tutaj:

      http://tagen.tv/vod/2014/02/moja-pasja-riese/

      Od tamtej pory NIKT nie wyciągną z tego jedynych i racjonalnych wniosków i NIKT nie domyślił się skąd te szczury się tam wzięły.
      Otóż moi drodzy Niemcy wcale nie pracowali jak wcześniej zakładaliśmy nad wilko-ludźmi czy zmutowanymi psami mieszanymi z wilkami i zarażanymi wścieklizną. BO PO CO skoro mogli wyhodować super szczura, który w naturalny sposób miał w sobie taki ładunek bakterii, że ani Aspergillus, ani wścieklizna nie była potrzebna. Niemcy musiały jedynie popracować nad wielkością szczurów i do tego prowadzili eksperymenty z wstrzykiwaniem im hormonów wzrostu. Do przetrzymywania takiej ilości ogromnych szczurów potrzebne były odpowiednie pomieszczenia, które wykonano jako projekt Riese w naturalnych górotworach.Przewidziano, że szczury osiągną duże rozmiary to i tunele wykonano pod ich wymiar żeby miały jak swobodnie biegać. największe hale jakie znamy służyły do ich zaganiania i pewnie karmienia.
      Eksperyment powiódł się całkowicie tylko Niemcy nie przewidzieli, że nie wszystkie szczury osiągną odpowiednia wielkość przed inwazją na Europę. Ruscy zbliżali się szybko i trzeba było eksperyment przerwać. Szczury zapędzono do nieznanej sztolni i wejście do niej wysadzono, a potem zacementowano niby okładziną wzmacniającą w nadziei, że same z czasem wyzdychają. Niestety nie stało się tak, a wręcz przeciwnie. Szczury rosły, rozmnażały się i uprawiały kanibalizm co pozwoliło im przetrwać kilka lat do 1947 roku kiedy to największe osobniki swymi ostrymi zębami zaczęły przekopywać się ku powierzchni. Musiały przekopać się na drugą stronę drogi u podnóża Małej i Wielkiej Sowy gdzie są pozostałości po kopalniach. Kiedy te wielkie szczury przegryzły pierwszą warstwę i zrobiły niewielki otwór do tej kopalni tysiące tych małych jeszcze nie wyrośniętych rzuciły się do ucieczki. Wlazło wtedy tysiące szczurów na powierzchnię i skierowało się na drogę Walim-Piechowice. To widzieli świadkowie o czym opowiadał Cera. te największe szczury zdechły z wyczerpania po ciężkim przegryzaniu się przez skały.
      I tak to musiało wyglądać.
      Nie wilkołaki, nie wilkoludzie, nie super psy zarażone wścieklizną, nie Aspergillus, tylko super szczury jako atakujące bestie i roznosiciele wszelkich zarazek. Wszystko za jednym zamachem w jednej futrzanej ogromnej bestii!

      Usuń
    7. No w końcu na to wpadłeś ! BRAWO ! Zamieszczę link jak taki szczur wygląda ano tak -http://gregory501.blox.pl/resource/tusk_w_helmie.jpg

      Usuń
    8. No dobra, a co z muchołapką w takim razie? Skoro nie było w niej ziarna na Aspergillusa, lisów toczących wściekła pianę to co?

      Usuń
    9. Pracuję nad tym. Ale wstępnie już mogę powiedzieć, że to była kadź w, której rozrabiano mieszankę hormonów, która wstrzykiwano tym szczurom. Przecież zaszczepienie milionów szczurów nawet 5 mililitrami każdego takiej szczepionki wymagało ogromnego zbiornika do przygotowania tego świństwa dla wszystkich sztuk.

      Usuń
    10. A ja uważam, że te szczury mogły przenosić dodatkowo ten aspergillus na łapkach.
      Dla tego jak mówił Cera przyjechała ekipa z miotaczami ognia i te szczury spalono by nie dopuścić do zarazy :-]

      Usuń
    11. Oczywiście! Szczury mogły przenosić nie tylko Aspergillus, ale i wściekliznę na tych łapkach!

      PS
      Czy to dzisiaj jest ten super księżyc co zapowiadali?

      Usuń
  28. Spoko Tomasz, że snujesz swoje własne teorię na ten temat ... Lecz według mnie, i i nie tylko zapewne Ten Blog powinien dostarczać tylko ZDROWYCH i RACJONALNYCH komentarzy i nie powinno TU być czasu na snucia ... a, było, a może, a jednak ... TRZYMAJCIE poziom Panowie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stary proszę przeczytaj moje ostatnie komentarze uważnie, bardzo uważnie i pomyśl czy były pisane poważnie? PRZECIEŻ LUDZIE NA MIŁOŚĆ BOSKA TO BYŁO PISANE DLA ZBYTU tylko po to by absurdyzm kwietniowych opowieści jeszcze bardziej uwydatnić.
      I ten blog służy temu właśnie, nie ważne jaka to się robi metodą.

      Usuń
  29. Kwiecień zaserwował kolejny zestaw na swoim blogu. Kolejny raz się pytam !!!!! jak ludzie czytając ten niezrozumiały bełkot mogą mu w komentarzach pisać: Darku dobra robota, kiedy następny materiał, do zobaczenia w terenie itp, itd.Już od dawna zadaję sobie to pytanie i za każdym razem coraz bardziej się wkurwiam. Ciekawi mnie jacy ludzie są jego fanami?? jakie miejsce zajmują w naszym społeczeństwie??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiecień wreszcie powiedział czym jest wielkie misterium. To jest według niego metafora!, a nie otwarcie nieba i nalot istot anielskich....

      Usuń
  30. Kwiecień zapodał nową audycję. Jutro będzie omówienie. Dzisiaj tylko nowa wstawka bez omówienia na naszym blogu byście mogli sami ją komentować.

    OdpowiedzUsuń

KWIECIEŃ TO KŁAMCA I FAŁSZERZ HISTORII, MITOMAN I PARANOIK, A NA DODATEK KAWAŁ CHUJA :)
Kwiecień to sexkamerkowy dziwkarz występujący na sex kamerze w serwisie zbiornik ze slodkacycatka25
To człowiek, który przyniósł bombę na ośrodek pod Soboniem.
A JEGO SYNALEK ADRIAN KWIECIEŃ TO ĆPUN I DILER NARKOTYKOWY.
O szczegóły pytać w komentarzach i szukać na blogu.